Wielka Brytania jest jednym z nielicznych krajów świata, gdzie naukę w szkołach zaczynają pięciolatki. Raport Cambridge Primary Review ostrzega jednak, że wysyłanie dzieci w tym wieku do szkół nie tylko przynosi niewielkie korzyści, ale może być wręcz szkodliwe. Z licznych badań wynika, że dzieci, które zaczynały się uczyć później, miały często lepsze wyniki w nauce. Eksperci zauważają też, że pięcioletnie dzieci bardzo łatwo zniechęcić do szkoły.
– W tym wieku dzieci dopiero dojrzewają do nauki. Jeśli cztero- czy pięciolatki będą miały poczucie, że coś im nie wychodzi, może być ciężko przekonać je do szkoły – mówi Gillian Pugh, szefowa komitetu doradczego Cambridge Primary Review.
Liczący ponad 600 stron raport to efekt największych badań szkolnictwa podstawowego Anglii od 40 lat. Jego opracowanie zajęło cztery lata.
Autorzy doszli do wniosku, że w kraju obowiązuje zły system egzaminów państwowych, które szablonowo oceniają postępy w nauce. Skrytykowano też rządzącą Partię Pracy za to, że odkąd doszła do władzy w 1997 roku, państwo przejęło zbyt wielką kontrolę nad systemem nauczania.
„Trzeba przywrócić zasadę, że ani rząd, ani jego agendy nie mówią nauczycielom, jak mają uczyć” – napisano w raporcie.
Politycy są zaskoczeni konkluzjami raportu. Ich zdaniem im wcześniej dzieci pójdą do szkoły, tym lepiej kraj będzie przygotowany na wyzwania globalizacji. – Świat poszedł do przodu od czasu, kiedy zabrano się do tego raportu – stwierdził minister szkolnictwa Vernon Coaker.
W Anglii, Walii i Szkocji obowiązek chodzenia do szkoły w wieku pięciu lat wprowadzono już w 1870 roku, kiedy przemysł błyskawicznie się rozwijał, a fabryki potrzebowały wykształconych kadr. Oprócz Anglików tak wcześnie do szkoły idą jedynie Holendrzy i Maltańczycy.
Cyt za rp.pl, całość czytaj TUTAJ

