Wyprawa na jedyną w Polsce (i Europie) pustynię.
Wydawać by się mogło, że nie ma na świecie nic bardziej monotonnego niż przeprawa przez pustynię.
O ile więc zechcemy poznać smak ciągłego grzęźnięcia w piasku wraz z naszymi pociechami, musimy jeszcze znaleźć odpowiednie miejsce, w którym naszemu zamiarowi stałoby się zadość. Mamy sporo miejsc do wyboru: Afrykę z ogromną Saharą, Azję z Pustynią Arabską , lub Australię z Wielką Pustynią Wiktorii . Dla tych zaś, którzy nie mają ochoty jechać aż tak daleko, mam świetną wiadomość- jedyna europejska pustynia znajduje się właśnie w naszym kraju! Czyż to nie cudowny zbieg okoliczności?
Aby odnaleźć szlak doń wiodący, należy udać się do miejscowości Klucze, Błędów lub Chechło. Położone są one blisko Olkusza, w południowej części kraju. Stamtąd droga już prosta- na sławne piaszczyste tereny poprowadzą nas turystyczne znaki. Najlepiej zacząć wędrówkę od strony północnej, wychodząc z Chechła, ponieważ to właśnie tutaj Pustynia odsłania najwięcej swego piaszczystego oblicza. W pozostałych częściach, widziana z lotu ptaka, wygląda jak lekko przerzedzony trawnik. O prawdziwości jej piaszczystego charakteru, możemy przekonać się tylko przy kontakcie bezpośrednim. Dlatego bierzemy zapasy prowiantu i wody, i wyruszamy przed siebie! Grzęźnięcie w piachu daje się we znaki już po kilku krokach, ale cóż to dla nas? Od czasu do czasu mamy okazję podziwiać występujące tu w swoim naturalnym środowisku potężne, ryczące, czterokołowe ,,quady pospolite” ujeżdżane przez największych śmiałków.
Idziemy przed siebie. Z niemowlęciem na ręku sprawa nie jest tak prosta, jak to bywało kiedyś, za narzeczeńskich czasów, gdy również urządziliśmy sobie tu wycieczkę…Ale nasz synek wygląda na zadowolonego. Jestem pewna, iż ten poziom zadowolenia wzrasta u dzieci wprost proporcjonalnie do ich wieku. Sześcio- czy siedmiolatek znalazłby tu z pewnością dużo więcej zajęć. Pustynia Błędowska zajmuje obszar 32 km kw., więc na spacery nadaje się jak najbardziej. Zwiedzając ją kilka lat temu zdarzyło nam się nawet zabłądzić gdzieś wśród nieogarnionego piachu. Na szczęście w pobliżu rosło dość wysokie drzewo, na które wspiął się mój mąż, próbując namierzyć właściwy kierunek marszu.
Po drodze trafiliśmy też na uroczą rzekę- Białą Przemszę, gdzie nawet próbowaliśmy się ochłodzić. Istny raj, z dala od telewizorów, ulicznych korków i innych śladów cywilizacji… Pewnie jeszcze odwiedzimy to miejsce. Może gdy nasz mały zacznie urzędować w piaskownicy, albo zostanie skautem…Poszukamy razem skarbu piratów, którzy niechybnie ukryli go tu w zamierzchłych czasach, albo śladów pradawnych karawan. I choć żółte pola Pustyni Błędowskiej coraz bardziej zielenieją, jej piaszczyste podłoże nie zmienia się od wieków. Nawet, jeśli zgodnie z tutejszą legendą, jest ono sprawką diabła, który niefortunnie zaczepił workiem z piaskiem o wieżę kościoła, w tym przypadku trzeba przyznać, że dobrze zrobił….
{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}
Natalia Tokarczyk

