| Spis treści |
|---|
| Gdzie gna nas wiatr |
| Strona 2 |
| Strona 3 |
| Wszystkie strony |
Matka
Jest na łódzkim cmentarzu,
Na cmentarzu żydowskim,
Grób polski mojej matki,
Mojej matki żydowskiej.
Grób mojej Matki Polki,
Mojej Matki Żydówki,
Znad Wisły ją przywiozłem
Nad brzeg fabrycznej Łódki.
Głaz mogiłę przywalił,
A na głazie pobladłym
Trochę liści wawrzynu,
Które z brzozy opadły.
A gdy wietrzyk słoneczny
Igra z nimi złociście,
W Polonię, w Komandorię
Układają się liście.
II
Zastrzelił ją faszysta,
Kiedy myślała o mnie,
Zastrzelił ją faszysta,
Kiedy tęskniła do mnie.
Nabił - zabił tęsknotę,
Znowu zaczął nabijać,
Żeby potem... - lecz potem
Nie było już co zabijać.
Przestrzelił świat matczyny:
Dwie pieszczotliwe zgłoski,
Trupa z okna wyrzucił
Na święty bruk otwocki.
Zapamiętaj, córeczko!
Przypomnij, późny wnuku!
Wypełniło się słowo:
"Ideał sięgnął bruku".
Zebrałem ją z pola chwały,
Oddałem ziemi-macierzy...
Lecz trup mojego imienia
Do dziś tam jeszcze leży.
(-) Julian Tuwim
Julian Tuwim przenosząc się z Łodzi do Warszawy tak pisał o mieście swojego dzieciństwa :
Nie miałem serca do Warszawy,
Gdy opuszczałem miasto Łódź...
Kamienie lepiej w Łodzi tłuc,
I po cóż jechać do Warszawy...
(-) Julian Tuwim
I tak zwykłe z pozoru przemysłowe miasto staje się... bez mała magiczne Takie miasto ma coś więcej niż symbole. Na nowo żyje.
Minęlismy Łódź, jadąc na kolejne miasto, brzemienne sensem, historią i pięknem zgoła innym. Ale o tym kolejnym razem.
{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

