 "Moja szkoła bananowa, ooo, tu radości moc!" - dzieciaki biegające po wiosce śpiewają wniebogłosy hymn szkoły. Pierwszej takiej szkoły w niewielkiej wiosce u wybrzeża madagaskarskiej wyspy Nosy Komba. Pochodzącego z Włoch Stefano zawsze fascynowały historie dawnych cywilizacji. Sposób w jaki rozwijały się kultury i narody. Fascynowała go także odwieczna idea zmiany świata na lepsze - jeśli nie całego, to może chociaż jego części. I miał taki pomysł: by dzieciom z małej wioski dać szansę na nowe życie. Zaczął od podstaw. Zbudował im szkołę. Szukając sensu życia
Tak to już z człowiekiem jest - coś gna i pędzi, i zostać choćby chwilę w miejscu nie pozwala. Nie wiem, dlaczego tak właśnie jest. Dość stwierdzić, ze pęd ten silniejszy jest od czegokolwiek chyba, co motywuje nasze zachowanie. Tak silny, że pozwala i każe... tylko wyruszyć. No to wyruszyliśmy. Na wariata, a jakże, przygotowując uprzednio tylko kilka toreb z ciuchami, samochód tak, by można nim było dojechać. Stos jedzenia i zabawek dla naszego już nie niemowlaka, no i oczywiście nieodłącznego GPSa. Poniosło nas tam, gdzie ponieść usiłowało już dawno. Do grodu starego, w którym jednak najbardziej ciągnęło nas to, że jest jakoś egzotyczny, bo daleki. Taki tajemniczy, taki "niewiadomojaki", ale fascynujący na pewno, to wiedzieliśmy prawie w ciemno.
Pognało nas ostatnio, jak co roku w Wielką Sobotę, na tzw oszołomstwo w celu tzw poświęcenia jajek na Wielkanoc. Od kilku lat bowiem mamy taka naszą nową rodzinną tradycję, że pokarmy jedziemy święcić w miejsca odlegle troszkę od naszego miejsca zamieszkania. A co będziemy w domu siedzieć!Przynajmniej coś się zobaczy. W tym roku poniosło nas do...
Zbliża się czas ciepły, właściwie już nadszedł. czas, w którym jakaś niepohamowana siła gna nas i nasze dziecko w świat - by zwiedzić, odpocząć, nawdychać się. Gdzie jechać? Przede wszystkim tam, gdzie nie ma ludzi - taka nasza dewiza. Od lat jeździmy nad Wartę, w Wielkopolskę. Do wioski, która jest, jak ja to mówię, na końcu świata, liczy sobie 17 domów.
...dosyć nietypowe to połączenie, ale właśnie ono najlepiej opisuje atrakcje, czekające na nas w Toruniu.  Trzydniowa wycieczka, którą sobie zaplanowaliśmy to taka naprawdę spacerowa wersja, spokojnie można na nią zabrać dziecko. My dzieci nie posiadamy, ale chyba posiedliśmy zbyt wiele wolnego czasu.

"Kobiety nie lubią map, mylą lewą stronę z prawą, a do celu dochodzą – jak kot – swoimi drogami"
Myśl o podróży pojawia się niczym przebłysk w życiu większości z nas, po czym równie szybko znika, tłumiona tysiącem racjonalnych powodów, które negują sensowność jej spełnienia.
Wyprawa na jedyną w Polsce (i Europie) pustynię.
Wydawać by się mogło, że nie ma na świecie nic bardziej monotonnego niż przeprawa przez pustynię.
Miejsce: Moszna Woj. opolskie Atrakcje Zespół parkowo-pałacowy

Mało kto wie o istnieniu tego pałacu. Gdy tam pojechaliśmy, byliśmy zdziwieni, że coś takiego istnieje w Polsce. Zamek wygląda niczym te nad Loarą. Posiada ok. 100 wieżyczek.

Niezwykle ciekawe miejsce do spacerów i zwiedzania. W jednej części pałacu na co dzień mieści się ośrodek leczenia nerwic, ale zamek jest dostępny dla zwiedzających w określonych godzinach. Jest tam również stylowa kawiarnia z kominkiem. Wnętrze zamku całe w ciemnym drewnie, wystrój dopracowany nawet w najmniejszych szczegółach przywodzi na myśl sceny z dziewiętnastowiecznych uczt i balów.

Ogród bardzo duży, z ciekawą roślinnością, fontannami i kilkoma strumykami. Utrzymany w stylu naturalnym, tzw. angielskim, krzewy nie przycięte geometrycznie. Tuz obok pałacu stadnina koni, nieco dalej mały kościół.
Ostatni weekend spędziliśmy w niezwykle ciekawym miejscu.
|
|