Follow us on Twitter
Start Wychowanie


 

Umiecie sobie wyobrazić dzieciństwo, swoje własne dzieciństwo, bez "Teleranka"? No właśnie, ja nie potrafię, zupełnie nie potrafię. Tak samo jak bez "Tik-Taka" i "Pankracego" z nieżyjącym, a jednak nieśmiertelnym Zygmuntem Kęstowiczem. A jednak... Jednak dzieciństwo bez tych programów jest.. czymś oczywistym. nie wierzycie? Poczytajcie... O, TUTAJ

 

 

Kiedyś podrzucano dzieci, bywa że komukolwiek i gdziekolwiek, by  rzekomo honor nieślubnej matki. Okazuje się, że instytucja okna życia jest może nie stara jak świat, ale nie jest też wynalazkiem nowoczesnym. Hmm, napisałam - nie stara jak świat, no ale jeśli przypomnieć sobie historię Mojżesza ocalonego w koszu wiklinowym nad Nilem, to okazuje się, że ludzka pomysłowość w ratowaniu życia dzieciom była zaskakująca, niezależnie od tego, z jakich powodów to życie trzeba było ratować. Jak później wyglądała egzystencja takich porzuconych maleństw dwa wieki temu? O tym przeczytać można  tutaj

 

 

...czyli jak dac dziecku na imię. Trendy są różne. Podobno  de gustibus non disputandum est, ale cóż - problem zaczyna się, gdy czyjś gust może skrzywdzić kogoś, bo wtedy dziecko będzie płakać, że z jego imienia ktoś się śmieje w przedszkolu. Do dziś, mimo  kilku już lat przerwy w czynnej pracy nauczyciela, pamiętam niektóre rubryki z dziennika lekcyjnego, gdzie zapisane były fonetycznie anglojęzyczne imiona w sasiedztwie nazwisk zakończonych na -ski, typowo polskich, swojskich. Co ciekawe, były to imiona najczęściej zupełnie przetłumaczalne na język polski albo przynajmniej jako tako dające się spolszczyć. Mimo to musiały tam figurować w obcym półoryginale, bo tak też widniały we wszelkich dokumentach dziecka. O imionach i imiennych gustach możesz przeczytać TUTAJ

 

 

Tak, są granice dziecięcej zabawy - granice bezpieczeństwa i wolności - nie tylko drugiego czowieka, ktos musi mieć pieczę też nad samymi bawiącymi się dziećmi. I nie chodzi tylko o pilnowanie, by na boisku nie złamały sobie nogi czy nie wpadły pod samochód. Są też zagrożenia inne, czasem takie, o których nie śniło sie dorosłym. A dzieci... chłoną wszystko jak gąbka, o czym więcej tutaj.

 

 

Choćby się chciało być obiektywnym, o tym tekście nie sposób nie pisać ironicznie. Przedszkolaki nie mają przedszkoli, a konkretnie miejsc w tychże przedszkolach.. Cóż więc, trzeba ich "poszukać". No tak, i znów rodzicom próbuje się wmówić, że w tym kraju, owszem, wszystko jest, wszystko, co potrzebne naszym dzieciom. no, jest, jest, tylko gdzieś się schowało. Poszukać trzeba.  Nie stworzyć, nie wymyslić, nie zreformować, nie racjonalnie przeprowadzać  budżetowe wydatki i inwestycje, tylko poszukać. Za kogo nas mają dziennikarze, wypisując takie niedorzeczności? Nie znoszę, naprawdę nie znoszę takiego  językowego kreowania nibyrzeczywistości. Nie znoszę jako filolog i realistka po prostu. A oto i sam tekst, króciutki, o TUTAJ.

 

 

Niedawno w Polsce wprowadzono możliwość prowadzenia edukacji dzieci metodą homeschoolingu, tak popularnego na Zachodzie. jakie plusy i minusy ma ta metoda? Na czym polega? Warto o tym mówić, to rozważać, warto o tym też i czytać. nauczanie domowe może byc szansą, może być i zagrożeniem. A może jednym i drugim? Te kwestie rozważa Imelda Chłodna w artykule "Nauczanie domowe - szansa czy zagrożenie" zamieszczonym w papierowej wersji miesięcznika "Cywilizacja": nr 31.

 

 

Ostatnio jakoś tak wyszło, że zaczęłam obliczać, ile też pieniędzy wydaliśmy na pieluchy jednorazowe dla syna w ciągu pierwszych dwu lat jego życia. Byłam w szoku - ja, mąz, moi znajomi też. Na co dzień ste tych wydatków tak nie odczuwa, idzie się, kupuje kolejną paczkę i już. Dodam przy tym, że kupowaliśmy pieluchy wcale nie drogie i markowe, ale jedne z tańszych, choć jakościowo bardzo dobre, w pewnej sieci supermarketów. Łączny koszt za dwa lata wyniósł... 7,5 tysiąca złotych.

 Przy synu nie wiedziałam, że mozna wychowywać... nawet noworodka bez pieluch, o czym warto przeczytać TUTAJ,TUTAJ oraz TUTAJ. Korzyści finansowe tej metody są zaledwie, jak widać, efektem ubocznym...

 Warto także obejrzeć TEN filmik

 

 
(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)

 

...czyli tak zwany attachment parenting.

 Czym jest? Czy bliskość w rodzicielstwie nie jest czymś naturalnym? Co jest najlepszym i najskuteczniejszym środkiem dyscypliny w stosunku do dziecka,  także tego małego, najmniejszego? Jaki wpływ na jego późniejsze, równiez dorosłe życie ma taka opcja wychowawcza, wybrana przez rodziców? Czy rodzicielstwo bliskości jest łatwe, możliwe? Sensowne? Czy warto? Na te i inne pytania odpowiada krótki tekst przybliżający tę tematykę. Możesz przeczytać go TUTAJ

 

 

Dbamy o nasze dzieci. Zaspokajamy ich potrzeby,uczymy wchodzenia w relacje społeczne. Czy jednak zastanawiamy się, ile pomagamy dzieciom określić się w społeczeństwie, a zarazem w nim odnaleźć, nie tracąc przy tym tożsamości? Czy uczymy dzieci wydawać pieniądze? Wydawać je mądrze? Na to pytanie odpowiada tekst z dzisiejszego Dziennika Gazety Prawnej (kliknij TUTAJ). A może jest tak, że sami nie umiemy oszczędzać? Albo po prostu nie mamy czego oszczędzać, bo zwyczajnie na oszczędzanie nie starcza?

 
(2 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)

Zawsze uważałem, że małe dzieci najlepiej wzbogacają inteligencję, wyobraźnię i słownictwo słuchając bajek czytanych przez najbliższych. A oglądanie telewizji jest dalekie od tego. To co zobaczyłem ostatnio zszokowało mnie jednak. Posłuchajcie!

Kilka lat temu Disney stworzył serię programów na DVD, które miały wspomagać kreatywność malutkich dzieci – nazwali to “Baby Einstein”. Miało być tak wspaniale. Sadzasz swojego synka lub córeczkę w wieku do 2 lat przed telewizorem i nie dość, że masz spokój to jeszcze błogą świadomość, że robisz mu prezent na przyszłość – będzie mądrzejszym człowiekiem. Może nawet Einsteinem!

Co się okazało? Badania nad rozwojem dzieci i tym co wpływa pozytywnie, a co negatywnie na ten rozwój pokazały, że oglądanie telewizji w przypadku najmłodszych dzieci źle wpływa na umiejętność skupiania uwagi, zrozumienie słów i pamięć w przyszłości.

 Cyt za bajki-zasypianki.pl, całość czytaj TUTAJ

 

Wielka Brytania jest jednym z nielicznych krajów świata, gdzie naukę w szkołach zaczynają pięciolatki. Raport Cambridge Primary Review ostrzega jednak, że wysyłanie dzieci w tym wieku do szkół nie tylko przynosi niewielkie korzyści, ale może być wręcz szkodliwe. Z licznych badań wynika, że dzieci, które zaczynały się uczyć później, miały często lepsze wyniki w nauce. Eksperci zauważają też, że pięcioletnie dzieci bardzo łatwo zniechęcić do szkoły.

– W tym wieku dzieci dopiero dojrzewają do nauki. Jeśli cztero- czy pięciolatki będą miały poczucie, że coś im nie wychodzi, może być ciężko przekonać je do szkoły – mówi Gillian Pugh, szefowa komitetu doradczego Cambridge Primary Review.

Liczący ponad 600 stron raport to efekt największych badań szkolnictwa podstawowego Anglii od 40 lat. Jego opracowanie zajęło cztery lata.

Autorzy doszli do wniosku, że w kraju obowiązuje zły system egzaminów państwowych, które szablonowo oceniają postępy w nauce. Skrytykowano też rządzącą Partię Pracy za to, że odkąd doszła do władzy w 1997 roku, państwo przejęło zbyt wielką kontrolę nad systemem nauczania.

„Trzeba przywrócić zasadę, że ani rząd, ani jego agendy nie mówią nauczycielom, jak mają uczyć” – napisano w raporcie.

Politycy są zaskoczeni konkluzjami raportu. Ich zdaniem im wcześniej dzieci pójdą do szkoły, tym lepiej kraj będzie przygotowany na wyzwania globalizacji. – Świat poszedł do przodu od czasu, kiedy zabrano się do tego raportu – stwierdził minister szkolnictwa Vernon Coaker.

W Anglii, Walii i Szkocji obowiązek chodzenia do szkoły w wieku pięciu lat wprowadzono już w 1870 roku, kiedy przemysł błyskawicznie się rozwijał, a fabryki potrzebowały wykształconych kadr. Oprócz Anglików tak wcześnie do szkoły idą jedynie Holendrzy i Maltańczycy.

 

Cyt za rp.pl, całość czytaj TUTAJ

 
Więcej artykułów…
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS