Follow us on Twitter
Start Czytelnia


 

Kiedy  ma czas je nosić?  Jak to jest być mamą ósemki dzieci? Dlaczego akurat ośmioro? Skąd taki wybór? Jak żyje sie w takiej rodzinie - trochę wbrew trendom wpółczesnym, ale nie wbrew sobie, własnym marzeniom, pragnieniom, potrzebom serca. - O tym wszystkim mówi wart przeczytania reportaż Barbary Gruszki-Zych "Czas noszenia korali", w całości dostępny tutaj.

 
(6 głosów, średnia ocena 4.67 na 5)

 

 

Mężczyzna otworzył szeroko drzwi i wszedł do domu. Za nim do przedsionka wleciało kilka pożółkłych liści.
-    I jak? – spytał grubej kobiety w fartuchu.
Akuszerka uśmiechnęła się krzywo.
-    Ma pan syna.
-    O! Cudownie. – Mężczyzna wszedł do pokoju w którym na posłaniu leżała zmęczona żona.- Gdzie on jest?
Kobieta bez słowa wskazała palcem kołyskę. Na posłaniu leżało szczelnie opatulone niemowlę. Spod bujnej czupryny wyłaniała się trójkątna twarzyczka z dużymi skośnymi oczami i szerokimi wąskimi ustami. Pomarszczona skóra nie dodawała dziecku wdzięku.
-    Czemu on… - mężczyzna zawiesił głos, tylko palec wskazywał, to, czego nie umiał jeszcze nazwać.
Gruba kobieta stanęła w progu.
-    On jest nienormalny, - rzekła po prostu swoim grubym głosem, - to kaleka.

 

 

 

Od ponad roku jest się na tym świecie,
a na tym świecie nie wszystko zbadane
i wzięte pod kontrolę.

Teraz w próbach są rzeczy,
które same nie mogą się ruszać.

Trzeba im w tym pomagać,
przesuwać, popychać,
brać z miejsca i przenosić.

Nie każde tego chcą, na przykład szafa,
kredens, nieustępliwe ściany, stół.

Ale już obrus na upartym stole
-jeżeli dobrze chwycony za brzegi -
objawia chęć do jazdy.

A na obrusie szklanki, talerzyki,
dzbanuszek z mlekiem, łyżeczki, miseczka
aż trzęsą się z ochoty.

Bardzo ciekawe,
jaki ruch wybiorą,
kiedy się już zachwieją na krawędzi:
wędrówkę po suficie?
lot dokoła lampy?
skok na parapet okna, a stamtąd na drzewo?

Pan Newton nie ma jeszcze nic do tego.
Niech sobie patrzy z nieba i wymachuje rękami.

Ta próba dokonana być musi.
I będzie.

 

 

 

 

Zaledwie dostrzegalny w pocałunku
Odezwałeś się z głębokiego cienia
Wyprowadziłam cię na światło
I poruszyłam twoje serce

Ze źródła twojego płaczu
Począł się świat

Gdy z zaciśniętej piąstki
Uwolniłeś noc
Drgnęło powietrze
I deszcz wydarł ziemi
Pierwszy kiełek zieleni
Dla twoich pustych oczu

 

 

Temat - rzeka, o tym można by godzinami, zwłaszcza gdy ma się polonistyczno-literackie hobby i w ogóle inklinacje. Sproro w baśniach nie tylko morałów, figur stylistycznych, ale nade wszystko kulturowego i socjologiczno-filozoficznego dziedzictwa - archetypów. baśnie nie biora się z niczego, mają pewne wsolne cechy, pewne uniwersalne, acz jak potrzebne rysy. Ciekawie o tym pisze Zuzanna Celmer w swoim artykule pt "Życiowe podróże", który można przeczytać TUTAJ

 Tak przy okazji nasuwa się refleksja - ile z basni i ich archetypów jest w tzw współczesnych telewizyjnych bajkach? na ile są one wartościowe, sensowne i naszym dzieciom potrzebne? Czy wybrać tylko Andersena, czy Misia Uszatka, a może Teletubisie i żólwie Ninja wystarrczą? A może trzeba dac dzieciom się zapoznać z bajkami :"wysokimi" i "niskimi"? Z oboma ich rodzajami w literaturze i telewizji? Czy w telewizji mamy "bajki wysokie? A w literaturze "niskie"? Tak czy inaczej, artykuł otwiera pole do dyskusji...

 


 

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko,

malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.

 

 

 

Wasze dzieci nie są waszą własnością;
są synami i córkami samej mocy życia.
Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą:
Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee
ponieważ one mają swoje idee.
Możecie dać dom ich ciałom,
ale nie ich duszom, ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
którego wy nie możecie odwiedzać
nawet w waszych snach.
Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku,
ale nie żądać, by byli podobni do Was,
ponieważ Życie się nie cofa,
ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.
Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci,
jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;
Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności
i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.
Poddajcie się z radością rękom Strzelca,
ponieważ on kocha równą miarą i strzały, które szybują,
i łuk, który pozostaje niewzruszony.

 

Pani w przedszkolu powiedziała, że szkło robi się z piasku. Nikt się nie śmiał. My wiemy, że pani tak musi mówić'. To małe sprawozdanie z przedszkola cytuję często, może nawet do znudzenia, jako rewelacyjny skrót tego, co niosła ze sobą 'komuna'. Cytowane tu dziecko jest przedszkolakiem, a więc czteroipółletnim człowiekiem, który jeszcze niedawno leżał w łóżeczku, wszystkimi zmysłami chłonąc otaczający go świat. Kiedy już dziecko wstało na nogi, było na tyle przygotowane, że normy kłamstwa, w których przyszło mu żyć, mogło potraktować jako oczywistość i wychodziło im naprzeciw, dyskredytując wszystko, łącznie z prawdziwymi dokonaniami nauki.

 Cyt za Wysokie Obcasy, całość czytaj TUTAJ

 

 

Kliknij więcej

 

 

Pięć godzin spędzonych w szkole, dwie godziny na tańcach, godzina skrzypiec, godzina angielskiego i sobotnie próby chóru. Kalendarz zapracowanej i pełnej pasji nauczycielki? Nie. Oto tradycyjny dzień ogromnej liczby coraz to młodszych dzieci.

Kiedy sięgam pamięcią do moich lat dziecinnych, przypominam sobie zabawy z koleżankami. Pamiętam jak godzinami bawiłyśmy się w piaskownicy, woziłyśmy lalki w wózkach po osiedlu, bawiłyśmy się w sklep, a naszym towarem były różne liście, trawy, kamienie... Kiedy byłyśmy nieco starsze, naszą ulubioną zabawą był berek oraz zabawa w chowanego. Na czasie były również skakanki, gumy do skakania czy hula-hop. Dzięki niekończącym się zabawom, nasza wyobraźnia ciągle pracowała na najwyższych obrotach. Nie miałyśmy tylu zabawek co obecne dzieciaki, dlatego wiele z nich trzeba sobie było zrobić samemu. Ale ani wtedy nie byłam z tego powodu smutna, ani tym bardziej teraz, patrząc na to z perspektywy czasu. Dzięki temu jesteśmy teraz bardziej kreatywni i nie boimy się problemów, bo potrafimy je rozwiązywać.

 

Cyt za mmkrakow.pl, całość czytaj TUTAJ

 

 

Poradnik dla rodziców, psychologów i lekarzy  F. L. Ilg,  Bates Ames Louise,  Sidney M. Baker

Każdy rodzic wie, kiedy dziecko powinno zacząć siadać, samodzielnie chodzić, mówić, kiedy można spodziewać się pierwszych zębów i kiedy one wypadną. Jednak niewiele osób docieka przyczyn i prawidłowości rozwoju psychicznego, nierozerwalnie związanego z fizycznym.

Niniejsza książka, przeznaczona dla rodziców, psychologów, lekarzy, studentów oraz innych osób obcujących z dziećmi, śledzi zmiany w zachowaniu dziecka od urodzenia do 10. roku życia, przedstawiając trudności naturalnie pojawiające się w rozwoju oraz takie, które wymagają interwencji z zewnątrz.
Jest to kolejne wydanie pierwszej na polskim rynku książki, która od kilkunastu już lat rozwiewa wątpliwości i niepokoje, konfrontując codzienne obserwacje z naukowym ujęciem prawidłowego rozwoju dziecka.

F. L. Ilg, L. Bates Ames, S. M. Baker są współzałożycielami Instytutu Rozwoju Dziecka, powstałego na Uniwersytecie w Yale w Stanach Zjednoczonych. Prace tych autorów są znane i cenione na całym świecie, między innymi z uwagi na ich odkrywczy i oryginalny charakter.

Opis cyt za strona wydwanictwa książki  Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego www.gwp.pl

 

 
Więcej artykułów…
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS