*
"-Nie uważał, nie mógł pisać - opowiada Ilona Kraska, która uczy Daniela polskiego. - Okazało się, że ma przepisane leki psychotropowe, żeby był spokojniejszy. Jeśli te leki są mu podawane tylko dlatego, że jest nadpobudliwy, to jest to moim zdaniem niedopuszczalne."
*zdjęcie ze strony www.ejoo.pl
"Daniel od maja przebywa w pogotowiu opiekuńczym - według sądu matka nie radziła sobie z wychowaniem jego i dwóch młodszych córek. W pogotowiu chłopiec nie może usiedzieć w miejscu, biega, podobno bije kolegów. Wychowawczyni zaprowadziła go do psychiatry, który przepisał mu chlorprothixen. Daniel dostaje tabletki trzy razy dziennie.
Oprócz niego w pogotowiu przy ul. Pawilońskiej jeszcze dwójka dzieci dostaje leki psychotropowe. Choć głośno się tego nie mówi w domach dziecka i innych placówkach wychowawczych, psychotropy to norma.
Ola była w pogotowiu opiekuńczym na ul. Krokusowej. Po tym, jak kilka lat temu dowodziła szkolnym buntem, trafiła do szpitala psychiatrycznego. Przez dwa miesiące dostawała na uspokojenie leki psychotropowe. To samo spotkało jej koleżanki.
- Chlorprothixen to dobry czeski lek - mówi Janusz Morawski, wicedyrektor łódzkiego pogotowia. - Jest tani, używa się go do leczenia narkomanów i alkoholików. Dzieciom raczej też można go podawać, bo nie uzależnia.
Sprawdziliśmy dawkę Daniela (15 mg) na dorosłym. Najpierw pojawia się ucisk w klatce piersiowej i kołatanie serca. Potem senność i otępienie. Na koniec koszmarny ból głowy. Objawy utrzymywały się siedem godzin.
- Leki przepisuje lekarz, nie my - broni się Krystyna Ulman, dyrektor pogotowia, gdzie przebywa Daniel. - Proszę pamiętać, że zaburzenia emocjonalne można stwierdzić niemal u każdego dziecka, które tu trafia. Mają ADHD, są agresywne, samookaleczają się, wyrywając włosy czy bijąc głową w ścianę. Mają depresje, psychozy. One muszą być leczone. Ale ośrodka do takiej terapii nie ma, więc ja się już nawet nie dziwię, że niektórzy wolą wysłać dziecko do lekarza, dać psychotropy i mieć spokój! - mówi szczerze. - Bo na miejsce w szpitalu psychiatrycznym nie ma szans. Zabierają tam tylko po próbie samobójczej."
"Gazeta Wyborcza" 5.11.2008, całość artykułu TUTAJ

