| Spis treści |
|---|
| Najważniejsze pierwsze trzy lata |
| Strona 2 |
| Wszystkie strony |
„Osoba upośledzona jest jednym z nas i w pełni uczestniczy w naszym społeczeństwie. Winna mieć ułatwiony dostęp do uczestnictwa w życiu społecznym we wszystkich wymiarach i na wszystkich poziomach odpowiednio do swoich możliwości.”
Jan Paweł II , Encyklika „O pracy ludzkiej”
Od pierwszych tygodni mojej ciąży słyszę pytanie: „Chłopczyk czy dziewczynka?” Odpowiadam zgodnie z prawdą, że nie wiem. Nie mam siły ani ochoty tłumaczyć, że jeszcze za wcześnie, żeby to stwierdzić. W 99% zaraz po tym pada stwierdzenie: „Nieważne, aby tylko było zdrowe!”. Wtedy lekko się uśmiecham. No jasne, każdy chciałby urodzić zdrowe, piękne, pachnące dziecko. A jak takie nie będzie? Co się stanie gdy nie spełni naszych oczekiwań?
Jak każda przyszła matka zastanawiam się nad aktualnym rozwojem mojego dziecka, często pytam siebie czy zapewniam mu najlepsze warunki do wzrostu, czy nie narażam go niepotrzebnie. Boję się czy wszystko jest w porządku.
Z racji mojego wykształcenia i wykonywanej pracy (logopeda pracujący z dziećmi upośledzonymi umysłowo, głównie z zespołem Downa i mózgowym porażeniem dziecięcym) często zastanawiam się nad tym, czy gdyby mnie dotknęło doświadczenie posiadania dziecka niepełnosprawnego, umiałabym mu pomóc. Nie jestem w stanie w pełni odpowiedzieć na to pytanie. Myślę jednak, że dziecko chore, urodzone w rodzinie osób wykształconych mieszkających w dużym mieście, na większe szanse na szybszą i fachową pomoc.

Dzięki wykształceniu kierunkowemu, udziałom w różnych kursach logopedycznych zdobyłam kontakty do najlepszych specjalistów w tej dziedzinie, w najbliższej rodzinie mam bardzo dobrych rehabilitantów, którzy specjalizują się w pracy z dziećmi upośledzonymi. Z racji wykonywanego zawodu mam ciągłe kontakty z pedagogami specjalnymi, na których pomoc mogłabym liczyć. Przez dwa lata pracy poznałam możliwości, którymi dysponuje współczesna szeroko pojęta „medycyna”, aby ułatwić start dzieciom, które nie miały szczęścia urodzić się zdrowe. Jednym słowem - wiem, jak ważna jest wczesna pomoc, taka, która rozpoczyna się tuż po narodzeniu, jak bezcenna jest wczesna interwencja. Niestety takiej świadomości nie mieli rodzice moich małych pacjentów, prości ludzie z małych miasteczek, wsi. Osoby te nie wiedziały i nie wiedzą gdzie szukać pomocy, nie zdają sobie sprawy z choroby dziecka (spotkałam się z przypadkiem, gdy rodzice twierdzili, że dziecko wyrośnie z zespołu Downa), często do bezradności dochodzi wstyd, strach przed ujawnieniem prawdy o chorobie dziecka przed innymi.
W dalszej części artykułu postaram się uświadomić czytelnikom jaką wartością jest wczesna interwencja logopedyczna i jakie ogromne korzyści niesie. Zacznijmy od definicji. Wczesna interwencja logopedyczna to praca logopedy z dzieckiem we wczesnym okresie jego życia, czyli od urodzenia do około 3 roku życia. W tym okresie intensywnie dojrzewa układ nerwowy dziecka, ten czas jest najkorzystniejszy do stymulacji i wyrównywania nieprawidłowości w rozwoju mowy. Wczesna interwencja logopedyczna obejmuje zatem wczesną diagnozę logopedyczną, którą należy postawić przed ukończeniem pierwszego roku życia, wczesną terapię, która polega na stymulacji rozwoju zdolności poznawczych, motorycznych oraz językowych.
Podstawowym problemem rodziny z małej miejscowości, w której rodzi się upośledzone dziecko jest brak jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz. Ośrodki wczesnej interwencji na ogół mieszczą się w większych miastach, do których systematyczny dojazd z odległych wsi może stanowić problem. Podobnie jest z dotarciem do placówek leczniczych, rehabilitacyjnych, oświatowych. Ośrodki Pomocy Społecznej lub inne tego typu instytucje w mniejszych miastach i wsiach powinny być szczególnie wyczulone na sytuacje, gdy w najbliższym otoczeniu rodzi się dziecko upośledzone. To od nich w dużej mierze zależy czy takie dziecko otrzyma szybką pomoc specjalistów. Wszystkie dzieci trafiły do mnie po ukończonym 5 roku życia, niektóre znacznie później. Większość z nich nie miała kontaktu z logopedą, albo był on bardzo sporadyczny. Niestety dla rozwoju mowy, także zdrowego dziecka najważniejsze są pierwsze trzy lata, po tym okresie niewiele można już zrobić.

