Szkoły nieświadome krzywdy jakiej robią dziecku nadpobudliwemu biorą się do karania ucznia za objawy ADHD.
Jest to zbrodnia na naszych dzieciach. Krzywdy jakich doznają małoletni na zawsze zostaną w ich psychikach.
Takie metody stosowano wobec mojego syna Tomka.
Mam nadzieję, że nauczyciele, pedagodzy, psycholodzy którzy w ten sposób krzywdzą dzieci nadpobudliwe zastanowią się... zmienią coś w sobie... aby potem zmieniać coś w naszych dzieciach i w nas rodzicach.
Artykuł mój powstał dzięki nauczycielom którzy niszczyli Tomka i moją rodzinę, natomiast dedykuję go grupie nauczycieli którzy są w tej szkole... dedykuję tym którzy walczyli o moje dziecko, pomagali mu, wspierali go. Dziękuję im za pomoc w tych trudnych chwilach kiedy bronili nas przed agresją drugiej grupy pedagogów i rodziców nastawionych do nas co najmniej negatywnie.
1. Dziecko prawie nigdy nie uważa na lekcji
Naszemu małemu dzieciaczkowi jest bardzo trudno usiedzieć na lekcji nie wiercąc się , a co dopiero skupić się przez długie 45 min na zajęciach prowadzonych przez nauczyciela.
Dzieciak w takich sytuacjach zaczyna przeszkadzać. Tutaj powinna zacząć się rola nauczyciela - wystarczy poprosić ucznia o starcie tablicy, zapytać go, pochwalić ...
Niestety pewna grupa pedagogów stosuje metody następujące : uwaga, nastawianie innych dzieci przeciwko takiemu uczniowi, wzywanie rodzica "nieposłusznego" dziecka...
Takie zachowanie nauczyciela wzmacnia objawy nadpobudliwości, burzy relacje między uczniami w klasie, i co najgorsze niszczy samoocenę nadpobudliwego ucznia, wytwarzając u niego zachowania obronne (co taki nauczyciel skrupulatnie "przerabia" w agresję).
2. Biega po klasie, wygłupia się, robi głupie miny
Jako wnuczka i córka nauczycieli zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe dla nauczyciela.
Niestety to jest objaw ADHD i aby nie wzmacniać takich zachowań nauczyciel powinien poważnie podejść do problemu. Jednak mamy tylu leniwych nauczycieli, którzy nie zdają sobie sprawy, że bycie nauczycielem to misja - i robią wszystko aby nasze dzieci w niedługim czasie odgrywały rolę pajacyków i psów do bicia w szkole.
Jakie mają "ciekawe" wytłumaczenie: "nie mają dzieci dobrych ocen, bo ten wstrętny dzieciak rozbija klasę".
Dziękuję mojej babci Marii Ziemiańskiej, długoletniej nauczycielce klas 1-4 w Łańcucie - która nauczyła mnie kochać ludzi takimi, jakimi są - co zdecydowanie ułatwia mi walkę o dzieci nadpobudliwe. Wiem, że takich pedagogów jest wielu, zdaję sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy sami w tej nierównej walce i za to gorąco dziękuję.
3. Nigdy nie zaznacza zadań, nie pamięta co było zadane
Wydawałoby się, że zaznaczenie dziecku (zwłaszcza w klasie integracyjnej) co jest na zadanie, nie sprawia nauczycielowi większego problemu.
Niestety pewną grupę kadry nauczycielskiej to przerasta.
Jeżeli trafi się dziecku z ADHD taka szkoła... cóż wszystko leży w rękach innych dzieci i rodziców. Nie zapominajmy, że zawsze znajdzie się uczeń, który pomoże i podyktuje nam, co było zadane.
W tym punkcie dziękuję Adamowi i jego rodzicom - to dzięki nim Tomek mógł odrobić zadanie domowe.
4. Zeszyty takiego ucznia są niestaranne, brakuje notatek
Niestety prawie każde dziecko z ADHD ma dysgrafię.
Można pomyśleć: mały problem - niestety nie. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że my rodzice próbujemy wszystkiego, dziecko trenuje pisanie literkę po literce i... nic z tego.
W tym przypadku znajdują się nauczyciele, którzy dają uczniowi jedynki - świetna praca, aby dobić dzieciaka i jego rodziców.
Punkt 4 jest moim podziękowaniem dla nauczycieli, którzy starali się rozszyfrować Tomka pismo i nie obniżali mu ocen za "bazgranie".
5. Reakcja natychmiastowa - potem myślenie
Tu chciałabym zwrócić uwagę opiekunom dzieci na większą uwagę. Nasze pociechy wpadają na ulicę, gdy jedzie samochód, wychodzą na najwyższe drzewa, ryzykują, nie myśląc.
W tej sytuacji nieważne jest podejście pedagoga do ucznia - rodzic, nauczyciel, opiekun nie ma wyjścia - musi bardziej uważać, aby uniknąć tragedii.
Reakcje takie widoczne są także w innym zachowaniu naszych pociech - ktoś go uderzy, zaczepi i nadpobudliwe dziecko natychmiastowo reaguje.
Punkt ten jest dla mnie bardzo bolesny. Niestety często słyszałam: "Nieważne kto zaczął, ważne, że Tomasz brał w tym udział". Tomek był karany... a jego samoocena leciała w dół.
6. Wetuje wszystko, po chwili przemyśleń akceptuje propozycje dorosłych.
Niby nic - ale dorośli robią z tego wielki problem. Pozwólmy naszym dzieciom zatrzymać się w natłoku myśli, w ciągłej gonitwie. Zaproponujmy, pokażmy trochę cierpliwości, na pewno zaprocentuje.
Artykuł ukazał się na łamach strony Rodzicielska www

