| Spis treści |
|---|
| Skąd dzieci czerpią siłę? |
| Strona 2 |
| Strona 3 |
| Wszystkie strony |
Kilka słów o budowaniu wewnętrznych zasobów przez nasze pociechy.
Jak dziecko buduje swoje zasoby wewnętrzne do mierzenia się ze światem? I czy my jako rodzice oraz wychowawcy możemy być mu w tym pomocni?
Bez wątpliwości, tak! Jesteśmy w stanie zrobić naprawdę dużo, zwłaszcza, że nikt z rozsądnych rodziców nie chce trzymać dzieci „pod kloszem” ale pragnie, by z powodzeniem włączały się w kształtowanie rzeczywistości także poza domem.
Zauważmy, że jesteśmy
zalewani masą poradników, część z nich pokazuje nam metody
„szybkie i skuteczne” na ustalanie u dzieci rytmów, uczenie
samodzielności, posłuszeństwa ale czy rzeczywiście te rady są
tak dobre dla nas i naszych pociech? Dlatego, jak pisał Janusz
Korczak „nie z książek, a z siebie”, spróbujmy wsłuchać się
w swoje wnętrze, dotrzeć do pokładów własnej intuicji. By to
uczynić, warto stale poznawać siebie samego, uczyć się
identyfikować własne emocje i potrzeby, kierować nimi, umieć
przyznawać się do słabości i obszarów
własnej niedojrzałości. Gdy znamy siebie i nie wypieramy swoich
przeżyć ze świadomości, łatwiej nam przyjąć emocje, nawet te
trudne, jak złość, gniew, smutek swoich dzieci. A tym samym dajemy
im szansę wewnętrznej integracji.
Z początku do budowy siły życiowej malucha, wystarczy „tylko i aż” to, że niemowlę będzie miało odpowiedź na wysyłane przez siebie sygnały – uśmiech, płacz, strach, zaciekawienie. Zdobywa w ten sposób przekonanie, że to, co ma do powiedzenia o sobie jest ważne i wartościowe.
Pomagamy malcowi w dobrym rozwoju, także wtedy, gdy pozwalamy mu współdecydować (to znaczy na serio traktujemy jego zaciekawienie tematem, jak i opór wobec zmian) o tym, kiedy jest gotowe trzymać samodzielnie łyżkę, rozstać się z piersią (z butelką ze smoczkiem w pewnym stopniu też, choć tu należy brać pod uwagę skutki uboczne tej zastępczej metody karmienia, jak próchnica, czy nieprawidłowy zgryz), korzystać z toalety, czy nauczyć się czytania lub jazdy na rowerze. Dziecko wie wtedy, że ufamy w jego potrzebę rozwoju i akceptujemy je takim jakie jest dziś oraz „dajemy mu czas”.
Powszechnie wiadomo, że dziecko najwięcej przyswaja z otaczającej rzeczywistości przez naśladowanie nas, czy jest to mycie rąk, witanie się z innymi, czy też reakcja na stłuczoną szklankę. Jest różnica, czy w sytuacji nawet drobnego niepowodzenia powiemy „ale jestem głupi”, zaklniemy czy po prostu stwierdzimy „to tylko szklanka, zaraz posprzątam”. Młody człowiek uczy się w ten sposób, że błądzenie jest rzeczą ludzką a skutki swoich niepowodzeń trzeba i da się unieść oraz tego, że w każdym położeniu można wybrać odpowiedni sposób działania. Maluch najpierw będzie wiernie kopiował te nasze zachowania (oj, przyglądanie się swojemu dziecku, gdy nas „przepracowuje” potrafi poruszyć), potem je przyswoi tak mocno, że uzna za własne.
{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

