Follow us on Twitter
Start Rodzice Pracujemy nad sobą Małych świętych obcowanie

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

 

Wydaje się, że tak musi byc zawsze. Pamiętamy czas, kiedy ich nie było, ale teraz są. I będą już zawsze, czasem dalej, czasem bliżej, ale będą. Bo to przecież naturalne, bo takie jest życie. Jutro znów obudzi nas płacz. Albo tupot małych stópek o szóstej rano. Albo to my obudzimy upartego nastolatka, p[rzypominając, że czas do szkoły. Są  nie od zawsze, ale na zawsze. Dzieci. Przecież nie może być inaczej.

 Rozmowa, zamieszczona w artykule Agaty Puścikowskiej pokazuje, że jednak może. Może byc inaczej, niestety. Dzieci umioerają, bywa, że przed rodzicami. Wśród misiów i klocków, tuląc się do mamy. A potem zostaje gromnica. Potem pusty pokój.

 Nie boją się. To my, rodzice, się boimy.

 Z reguły nie płaczę, czytając teksty czy oglądaja reportaże. Ale lekture tego niedługiego przeciez artykułu musiałam przerwać aż trzy razy. Po to, by wśród łez przytulić mojego rozbrykanego syna za to, że jest. Że jest zdrowy. Bo nie wyobrażam sobie, mimo że ze zmęczenia czasem mi sie wydaje, ze patrzeć na niego nie mogę, że mogłóby tak nagle go nie być. Ba, nie wiem, nikt nie wie, nikt z nas, czy taka histosira jutro albo pojutrze nie stanie się i jego udziałem.

Małych świętych obcowanie - czytaj TUTAJ

 
Share
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS