"Kiedy wraca z telewizji, gdzie prowadzi program „Pytanie na śniadanie”, potrafi zdjąć pantofle i na bosaka wejść do piaskownicy, w której bawi się ich mający 2 latka i 8 miesięcy Julek. A już po chwili razem z nim i innymi dziećmi kopie tunel. Maciek, jej mąż, prezenter sportowy Jedynki, raz bywa w pracy 4, innym razem 24 godziny. Ale kiedy przyjeżdża do ich domu pod Warszawą, sto metrów pod lasem, zaraz biegnie do synów. – Wykształciłem w sobie umiejętność oddzielania świata pracy od domowego – opowiada.
– Nie spotykam się z kolegami na piwie, żeby roztrząsać zawodowe problemy, wolę pobyć z dziećmi. I przyznaje, że rzadko oglądają telewizję. Kiedy zaproponowano im, żeby zostali twarzami Narodowego Dnia Życia, zebrali się przy ośmioosobowym stole razem z rodzicami Pauliny i Maćka. – Zgodziliśmy się naruszyć swoją prywatność, wpuściliśmy do domu kamery w słusznej sprawie – tłumaczy Maciek. – Dla nas najważniejsza jest rodzina. Bez jej wsparcia i energii nie da się żyć – podkreśla. Uważają za honor, że stali się wizytówką polskich rodzin. Będą jeździć po miastach i rozmawiać z samorządowcami, żeby, między innymi, wspierali rozwój rodzinnych firm. Znajomi mówią, że potrafią się cieszyć byciem mamą i tatą."
"Gość Niedzielny" 12/2009
Całość artykułu TUTAJ
{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

