Wydaje się, że tak musi byc zawsze. Pamiętamy czas, kiedy ich nie było, ale teraz są. I będą już zawsze, czasem dalej, czasem bliżej, ale będą. Bo to przecież naturalne, bo takie jest życie. Jutro znów obudzi nas płacz. Albo tupot małych stópek o szóstej rano. Albo to my obudzimy upartego nastolatka, p[rzypominając, że czas do szkoły. Są nie od zawsze, ale na zawsze. Dzieci. Przecież nie może być inaczej.
Rozmowa, zamieszczona w artykule Agaty Puścikowskiej pokazuje, że jednak może. Może byc inaczej, niestety. Dzieci umioerają, bywa, że przed rodzicami. Wśród misiów i klocków, tuląc się do mamy. A potem zostaje gromnica. Potem pusty pokój.
Nie boją się. To my, rodzice, się boimy.
Z reguły nie płaczę, czytając teksty czy oglądaja reportaże. Ale lekture tego niedługiego przeciez artykułu musiałam przerwać aż trzy razy. Po to, by wśród łez przytulić mojego rozbrykanego syna za to, że jest. Że jest zdrowy. Bo nie wyobrażam sobie, mimo że ze zmęczenia czasem mi sie wydaje, ze patrzeć na niego nie mogę, że mogłóby tak nagle go nie być. Ba, nie wiem, nikt nie wie, nikt z nas, czy taka histosira jutro albo pojutrze nie stanie się i jego udziałem.
Małych świętych obcowanie - czytaj TUTAJ

Maminą spódnicą... Zwykle mówi się, że dziecko trzymające się maminej spódnicy to takie niesamodzielne, niedorosłe, bez swojego zdania, trochę w świecie zagubione - jednym słowem - mało twórcze. Do pewnego wieku przyznaje się dziecom prawo wiszenia u maminej spódnicy jako cos oczywistego, ale przychodzi taki moment, kiedy zachowanie jednego dziecka siłą rzeczy widzi się na tle zachowań rówieśników. I wtedy wychodzą różnice nie tylko osobnicze, charakterologiczne, ale też ta kwestia nieszczęsnej spódnicy.

Statystycznie co dwa dni ginie w Polsce dziecko. I choć na rodzicielską pociechę większość pociech się odnajduje, nie ryzykujmy! Jak uchronić dziecko przed zaginięciem?To nie jest artykuł straszak. To nie jest artykuł oskarżenie pod adresem mniej frasobliwych rodziców. To próba przedstawienia poważnego problemu i ostrzeżenia: uważajmy na dzieci! W Polsce ginie rocznie ok. 4–4,5 tys. dzieci, a liczba ta powoli, ale systematycznie wzrasta. 95 proc. dzieci w ciągu pierwszych 7 dni z powrotem trafia do domów. Większość ginie przed i podczas wakacji.
Nasi rodzice panicznie bali się nas rozpieścić. Dlatego z jednej strony robili rzeczy, których teraz się wstydzą, a z drugiej nie dali nam tego, czego naprawdę potrzebowaliśmy. Współcześni rodzice są dużo lepiej zorientowani w psychologii dziecka, a jednak nadal gdzieś w ich głowach miga czerwona lampka z napisem: "Tylko nie rozpieścić". Ale i tak często, mimo tego, ponoszą porażkę. Co to właściwie znaczy: rozpieszczone dziecko? Może trudno je opisać, ale bardzo łatwo rozpoznać. Kapryśna mina, mnóstwo roszczeń, nieposłuszeństwo. Rzucanie się na podłogę w supermarkecie, bo babcia nie chce kupić gumy do żucia. Terroryzowanie gości na przyjęciu, bo zawieruszył się ulubiony miś. e- dziecko.pl, całość czytaj TUTAJ
Rodzicielstwo zyskuje na ważności. Teraz już nie wystarczy mieć dzieci, trzeba mieć też konkretny pomysł na ich wychowanie i konsekwentnie go realizować. Rodzicom zależy, żeby jak najlepiej spełniać się w tej roli. Liczą, że dzieci okażą się wspaniałe i, że zostanie to docenione przez otoczenie. Taka postawa, jeśli jest posunięta do skrajności, może przynieść więcej złego niż dobrego. Co złego może być w dążeniu, aby jak najlepiej wypełniać obowiązki, zwłaszcza, jeśli wynikają one z głębokiej relacji z kimś, kogo kochamy? Każda przesada bywa zgubna. Nadmierne staranie może przesłaniać właściwy cel i sprawiać, że zapominamy o dobru innych, także tych, dla których te starania podejmujemy. Rodzice, którzy za wszelką cenę chcą być jak najlepsi, zbytnim perfekcjonizmem - zabijającym empatię - krzywdzą często własne dzieci. Wchodzą też w konflikty z rodziną, znajomymi i ostatecznie - swoim zaślepieniem największą krzywdę wyrządzają samym sobie. e-dziecko.pl, całość czytaj TUTAJ
Prawie każdy, kto zaczynał podstawówkę jeszcze jakieś dwadzieścia lat temu, pamięta ten obrazek: powrót ze szkoły do domu, pieszo, z kluczem dyndającym na szyi. Zapewne wielu dzisiejszych dwudziestoparolatków zdziwiłaby wiadomość, że takie powroty to w zasadzie pieśń przeszłości - podobnie jak zabawy kilkulatków na dworze bez nadzoru dorosłych. Tylko ci, którzy w międzyczasie zdążyli zostać rodzicami, nie będą zdziwieni - bo to właśnie oni nakładają coraz liczniejsze ograniczenia na życie swoich dzieci. Nakładają, chociaż sami pewnie należeli do rzeszy dzieciaków biegających samopas. Co się zmieniło? e-dziecko.pl, całość czytaj TUTAJ
"Adam: Widzimy się codziennie... przez kamery
Adam ma 16 lat: - U nas, na Opolszczyźnie, prawie w każdej rodzinie ktoś pracuje za granicą. Kiedy tata wyjechał do Niemiec pierwszy raz, byłem w czwartej klasie podstawówki i płakałem z mamą. Dwaj starsi bracia (jeden w gimnazjum, drugi w liceum) zgrywali twardzieli - nie chcieli, żeby mama się bardziej martwiła. Żal mi było, że nie będę mógł z tatą pograć w piłkę, pogadać, po prostu widzieć go."
"Jest cała masa dzieci, które wychowywały i wychowują się w atmosferze kłótni i awantur rodziców, a mimo to nie zachowywały i nie zachowują się w tak koszmarny sposób. Dlaczego? Bo oprócz awanturowania się rodzice je wychowywali."
"Co zrobić i jak się zachować, jeżeli czujesz, że twoim przeznaczeniem jest zmienić rodzinę, obowiązujące do tej pory normy i zwyczaje? Po pierwsze pamiętaj, że na pewno nie jesteś jedyny. Znajdź sprzymierzeńca, razem zawsze raźniej. Spróbuj docenić dotychczas panujące wzorce zachowania. Spróbuj odnaleźć w sobie perspektywę rodziny jako całości i sprawdź, co dawały jej takie normy i wartości, także jak ty osobiście, jako członek całości z tego korzystałeś. Powiedz o tym, do czego doszedłeś. Sprawdź także, co może dać rodzinie jako całości zachowanie, które ty proponujesz. Jaką nową jakość wniesie to do tej społeczności? Co umożliwi? W jaki sposób jest to już obecne w świecie, w jaki próbowało już zaistnieć w twojej rodzinie"
"Problemy z niegrzecznymi dziećmi nie biorą się z tego, że rodzice przyjęli jakąś konkretną opcję wychowawczą, która okazała się niewypałem. One są raczej wynikiem braku jakiegokolwiek stylu wychowania."
|
|