Follow us on Twitter
Start Czytelnia O dzieciach - dla rodziców O Jasiu

(6 głosów, średnia ocena 4.67 na 5)
Spis treści
O Jasiu
Strona 2
Wszystkie strony

 

 

Mężczyzna otworzył szeroko drzwi i wszedł do domu. Za nim do przedsionka wleciało kilka pożółkłych liści.
-    I jak? – spytał grubej kobiety w fartuchu.
Akuszerka uśmiechnęła się krzywo.
-    Ma pan syna.
-    O! Cudownie. – Mężczyzna wszedł do pokoju w którym na posłaniu leżała zmęczona żona.- Gdzie on jest?
Kobieta bez słowa wskazała palcem kołyskę. Na posłaniu leżało szczelnie opatulone niemowlę. Spod bujnej czupryny wyłaniała się trójkątna twarzyczka z dużymi skośnymi oczami i szerokimi wąskimi ustami. Pomarszczona skóra nie dodawała dziecku wdzięku.
-    Czemu on… - mężczyzna zawiesił głos, tylko palec wskazywał, to, czego nie umiał jeszcze nazwać.
Gruba kobieta stanęła w progu.
-    On jest nienormalny, - rzekła po prostu swoim grubym głosem, - to kaleka.


***

Osada położona była pośród szczytów gór. Piękne i tajemnicze okalały małą dolinę dając jej cień i schronienie. Przyroda tworzyła niemal majestatyczne krajobrazy, porośnięte zbocza gór, bajeczne jeziora i bujna trawa. Ziemia była żyzna i choć tereny były trudne do roli, obfitość plonów wynagradzała wszystkie poty i znoje. W lasach nie brakowało zwierząt, a cisza i spokój koiły duszę. Ludzie, żyli tu od pokoleń, odcięci od reszty świata mogli się cieszyć pięknem natury. Gdy przychodziła zima, bywały ciężkie chwile, jednak mimo to, nikt nie chciał stąd uciekać.
W rodzinie mieszkającej pod lasem tej jesieni na świat przyszedł pierworodny. Wszyscy czekali, gdy ojciec przedstawi go mieszkańcom. Jednak Maciej zwlekał.
Chłodna jesień jest tego roku, a malec chorowity – tłumaczył trochę nieporadnie. Był to wysoki i postawny mężczyzna, o twardym i silnym charakterze, budził respekt. Jego tłumaczenia wychodziły więc dość blado. Baby po kątach śmiały się z niego, że zdziecinniał na widok swojego potomka. Prawda była jednak inna.

***

Chłopiec rósł i choć stara akuszerka kręciła głową, matka miała wciąż nadzieję.
-    Może jak będzie starszy to wyładnieje, a to wszystko się skończy.
Mijały dni i miesiące, jednak chłopiec ani nie piękniał, ani się nie rozwijał. Rósł tylko i stawał się większy. Gdy skończył dwa lata i nie umiał ani chodzić ani siedzieć, matka się poddała. Z ust syna słyszała tylko gardłowy płacz, nigdy się nie śmiał, nie mówił. W ogóle nie przypominał zdrowych dzieci. Był jak duży zwalisty kloc, kamień z którym nie wiadomo było co zrobić.
Akuszerka proponowała zrzucić go z góry, cała wieś wiedziała, że jest chorowity, jego nagła śmierć nikogo by nie zdziwiła.
Ani matka, ani Maciej nie mieli jednak na tyle odwagi, albo mieli na tyle serca, że nie potrafili zabić własnego dziecka.
-    Urodzisz nam drugiego syna – zdecydował w końcu Maciej, - a jego wychowamy jak obcego.
Tak jak ojciec powiedział, tak też się stało. Matka opiekowała się Jasiem, bo tak go nazwali, i starała się nie myśleć o jego losie.
Czas płynął, chłopiec powoli nauczył się chodzić i mówić. Jedno i drugie bardzo nieporadnie, ważne jednak, że radził sobie sam, a matka miała coraz dłuższe chwile wytchnienia bez niego. Uwielbiał lasy, bywało, że znikał w nich na całe dnie. Nikt nie wiedział co tam robi, ale też i nikogo to zbytnio nie obchodziło. Gdy Jaś miał pięć lat na świat przyszedł jego długo wyczekiwany brat. Maciej już denerwował się, że żona nie może mu urodzić kolejnego syna, jednak gdy ujrzał niemowlę puścił żale w niepamięć. Chłopak był zdrowy, ładny i silny. Nie miał nawet śladu choroby z której piętnem żył jego starszy brat.
Cała wioska świętowała narodziny Kuby. Huczne zabawy i śpiewy obserwował też Jaś. Siedział na skraju lasu i wpatrywał się w płonące pochodnie i roztańczone kobiety barwnych sukniach.
Nie było w nim złości, jakby wiedział od początku, gdzie jest jego miejsce, że jest trochę inny i musi się trzymać na uboczu. Jego umysł pracował powoli, często trudno było mu połączyć myśli w jedną całość, ale gdy już mu się to udawało, wiedział że mama, tata i brat są dobrzy, choć nie umieją mu tego pokazać. Starał się im okazywać swoje uczucia przynosząc do domu polne kwiaty czy próbując wyręczyć w domowych pracach. Niestety zazwyczaj nie udawało mu się zadowolić rodziny, bo albo zaśmiecił dom chwastami, albo coś potłukł czy zniszczył. Pokrzywionymi palcami ciężko mu było pracować, ale chciał pomagać i w duszy powtarzał sobie, że kiedyś uda mu się tak wszystko zrobić dobrze, że mama i tata będą z niego prawie tak dumni jak z narodzin Kuby.
Minęły trzy lata Kuba urósł i zmądrzał. Był ślicznym chłopcem, skorym do psot i bardzo bystrym. Był oczkiem w głowie mamy i dumą ojca. Jaś również zmądrzał, nie tak jak brat, ale nauczył się wiele. Miał już osiem lat, umiał pracować w koło domu. Znał się też na roślinach i zwierzętach które uwielbiał. Jego rozwój jakby umknął uwadze bliskich, jednak on wiedział, że już niedługo może okazać się pomocny i odwdzięczy się rodzicom za to, że podarowali mu życie.



 
Share
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS