...czyli jak dac dziecku na imię. Trendy są różne. Podobno de gustibus non disputandum est, ale cóż - problem zaczyna się, gdy czyjś gust może skrzywdzić kogoś, bo wtedy dziecko będzie płakać, że z jego imienia ktoś się śmieje w przedszkolu. Do dziś, mimo kilku już lat przerwy w czynnej pracy nauczyciela, pamiętam niektóre rubryki z dziennika lekcyjnego, gdzie zapisane były fonetycznie anglojęzyczne imiona w sasiedztwie nazwisk zakończonych na -ski, typowo polskich, swojskich. Co ciekawe, były to imiona najczęściej zupełnie przetłumaczalne na język polski albo przynajmniej jako tako dające się spolszczyć. Mimo to musiały tam figurować w obcym półoryginale, bo tak też widniały we wszelkich dokumentach dziecka. O imionach i imiennych gustach możesz przeczytać TUTAJ

