Co nieco o alternatywnym transporcie dzieci.
Słoneczny wiosenny poranek. Młoda kobieta z dzieckiem w wózku usiłuje przytrzymać jedną ręką drzwi osiedlowego marketu, a drugą wepchnąć „pojazd” do sklepu. Potem manewruje wózkiem między półkami, wrzucając w pośpiechu produkty do koszyka pod wózkiem. Bywa i tak, że mama zostawia pociechę w „karocy” na zewnątrz i co chwilę zagląda przez szybę. Bo przecież tyle się słyszy o porwaniach, zaginięciach.