Follow us on Twitter
Start Czas wolny Kącik językowy Otworzyć się

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

 Image

No nie mogę, po prostu nie mogę. Nie znoszę reklam, ale zwykle je ignoruję. Natomiast tym razem - nie mogę. Irytuje mnie niepomiernie ostatnio pewna reklama - płytkością, by nie rzec - spłyceniem. Miała być śmieszna chyba - wyszła żałosna.

-Reklama pewnego napoju. Początek niby z głową, jak to dwu pewnych panów, mocno zdenerwowanych, jeden kierowca, drugi pieszy, postanowiło sobie nawrzucać. Nagle - padają sobie w objęcia, bo każdy z nich... "otworzył się na innych".

 Noż ludzie, ratujta - jak mawia się w moich ulubionych okolicach. To człowiek całe życie walczy ze sobą, przekraczać siebie próbuje, wychodzić z własnej skorupy, z egoizmu, a tu co słyszy?: Kobito, po co się wysilasz, a kupże sobie napój takitoataki, weź go potem z lodówki, zobacz, że inni też mają i że to jest dopiero cudowne - otworzenie się na innych! Tjaaaaaaa, bo butelka za pomocą kapsla czy nakrętki odpowiednio przekręconych - otwiera na innych. Niesamowite, prawda? A jakie głębokie!?

 No i o czym z tymi innymi można porozmawiać, jak się tak otworzymy? A no o tym, jak to cudownie pić ten sam napój. Piękne, prawda? A jakie głębokie? Jak przepaść butelki.

 Bleeeeeeeee.

 A potem się dziwić, że wartości zdewaluowane i dzieciom wszystko od początku tłumaczyć trzeba. Dzieciom - to jeszcze pół biedy. Ale młodzieży...?

 Że też nikt z producentów nie pomyśli, że granice śmieszności też istnieją?!

 No nie wytrzymam, chyba napiszę do tej firmy, że pomysł na reklamę to nie wszystko. Że jeszcze trzeba mieć fantazję, bo to jak na razie zamiast śmiechu czy uśmiechu ta "produkcja" wzbudza we mnie, i chyba nie tylko we mnie, politowanie.

 Weszłam na stronę producenta i... ręce mi opadły. Otóż... uwaga, uwaga, ich produkty są napojami... "życia i emocji". No ja rozumiem - emocji. Ale życia?

 Nie znoszę, kiedy wycierają się słowa. Kiedy otwieranie się, życie, uczucie, miłość, itd przestają znaczyc to, co znaczą.  Reklama z umiejętności rozwinięcia inteligencji twórcy stała się umiejętnością wycierania, spłaszczania znaczenia słów. Tych wielkich, ważnych, najważniejszych. Dlatego jej nie znoszę. Dlatego prawie nie oglądam telewizji.

 Chyba muszę przetrawić mój pomysł skrytykowania reklamy w mailu do firmy. Jak to sformułować, żeby dotarło? Jakich słów użyć? Kto to będzie czytał? Ktoś, w czyim uczuciu, pojęciu słowa już się wytarły czy ktoś, kto tylko takiego udaje?

{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

 

 
Share
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS