Pięć godzin spędzonych w szkole, dwie godziny na tańcach, godzina skrzypiec, godzina angielskiego i sobotnie próby chóru. Kalendarz zapracowanej i pełnej pasji nauczycielki? Nie. Oto tradycyjny dzień ogromnej liczby coraz to młodszych dzieci.
Kiedy sięgam pamięcią do moich lat dziecinnych, przypominam sobie zabawy z koleżankami. Pamiętam jak godzinami bawiłyśmy się w piaskownicy, woziłyśmy lalki w wózkach po osiedlu, bawiłyśmy się w sklep, a naszym towarem były różne liście, trawy, kamienie... Kiedy byłyśmy nieco starsze, naszą ulubioną zabawą był berek oraz zabawa w chowanego. Na czasie były również skakanki, gumy do skakania czy hula-hop. Dzięki niekończącym się zabawom, nasza wyobraźnia ciągle pracowała na najwyższych obrotach. Nie miałyśmy tylu zabawek co obecne dzieciaki, dlatego wiele z nich trzeba sobie było zrobić samemu. Ale ani wtedy nie byłam z tego powodu smutna, ani tym bardziej teraz, patrząc na to z perspektywy czasu. Dzięki temu jesteśmy teraz bardziej kreatywni i nie boimy się problemów, bo potrafimy je rozwiązywać.
Cyt za mmkrakow.pl, całość czytaj TUTAJ

