| Spis treści |
|---|
| Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga! |
| Strona 2 |
| Strona 3 |
| Wszystkie strony |
By dać mały promyk radości dzieciom z domu dziecka, prosimy w ich imieniu o drobne upominki zamiast kwiatów.
Uprzejmie prosimy Szanownych Gości
o złamanie panującego zwyczaju przynoszenia kwiatów.
W zamian prosimy o książki lub puzzle,
które zagoszczą później w jednym z domów dziecka.
Powyższe teksty, potwierdzają panującą od kilku lat modę na umieszczanie przez narzeczonych na zaproszeniach ślubnych prośby skierowanej do gości o wręczanie przy życzeniach zamiast kwiatów – słodyczy, artykułów papierniczych, książek, zabawek, które mają zostać potem przekazane dzieciom z domu dziecka. Sama kilkakrotnie otrzymałam takie zaproszenie i posłusznie się do niego zastosowałam. Myślę, że to szczery gest, wynikający z dobroci serca i chęci bezinteresownej pomocy bardziej potrzebującym.
Jako pracownik domu dziecka z kilkuletnim stażem często zastanawiam się jakie wyobrażenie o dzieciach z „bidula” mają młodzi ludzie, którzy zdobywają się na taki gest. Ludzie, którzy prawdopodobnie nigdy nie zetknęli się z dziećmi, młodzieżą z tego typu ośrodka. Sama byłam taką osoba jeszcze kilka lat temu. Zanim rozpoczęłam pracę w placówce, moja wizja podopiecznych z domu dziecka znacznie różniła się od tej, którą mam dzisiaj. Wyobrażałam sobie te dzieci jako sieroty lub osoby porzucone przez rodziców, smutne, zaniedbane. Już w tydzień po rozpoczęciu pracy moje wyobrażenie zmieniło się diametralnie. Około 90% dzieci ma rodziców, niestety ich prawa zostały ograniczone głównie z powodu alkoholizmu lub niewydolności wychowawczej bądź materialnej. Rodzice Ci z różną częstotliwością odwiedzają dzieci, tym samym ich sytuacja prawna jest w zawieszeniu. Skutkuje to tym, że maluchy przebywają w placówce do 18 roku życia, gdyż adopcja w takiej sytuacji jest niemożliwa.
Myślę jednak, że ważniejsze od opisu sytuacji prawnej dzieci jest ich mentalność, poczucie własnego „ja”, stan ducha, z jakim przychodzą i z jakim opuszczają placówkę.
Do charakteryzacji sytuacji emocjonalnej dzieci posłużę się piramidą potrzeb Abrahama Maslowa. Przy każdym typie potrzeb postaram się opisać, w jaki sposób realizowane są one w domu dziecka, w którym pracuję i jaki to może mieć wpływ na życie wychowanków. Pomoże mi to stworzyć uproszczony portret mentalny dzieci z domu dziecka, z którymi mam lub miałam kontakt.
Potrzeba to subiektywne odczucie braku, niezaspokojenia czy też pożądania określonych warunków. Potrzeby są czynnikami dynamizującymi ludzkie działanie, pobudzają ludzki organizm do działania, mając na celu zaspokojenie ich.
Wszystkie potrzeby ludzkie wg Maslowa można podzielić na kilka kategorii, które układają się w kształt piramidy. Zasada ich realizacji polega na tym, że potrzeba kolejno umieszczona w piramidzie może być realizowana dopiero wtedy, jeżeli ta położona niżej została zaspokojona. Amerykański psycholog wyróżnia pięć podstawowych typów potrzeb: fizjologiczne, bezpieczeństwa, przynależności, uznania oraz samorealizacji.
{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

