| Spis treści |
|---|
| Wilczątka - Gryziątka |
| Strona 2 |
| Strona 3 |
| Wszystkie strony |
Wilczusi jakby kamień spadł z serca. Znów ktoś fajny chciał się z nią bawić!
Drobinka bardzo się starała już więcej nie gryźć. Różnie jej to wychodziło.
Ale pewnego dnia wydarzyło się coś wyjątkowego. Gdy wraz z Minkiem układała mozaikę – wielki kwiat z kolorowych, jesiennych liści, miała miejsce przykra sytuacja. Minuś zobaczył znalezisko Drobci: ładny czerwono – żółty listek. Gdy wzięła go do łapki, on podbiegł i spróbował wyrwać to cudeńko. Oj, mała chciała się obronić i zdążyła już pokazać swoje ostre kiełki, gdy nagle... odwróciła wzrok, popatrzyła w dal i pomyślała, że przecież może zrobić coś innego! W tej chwili po prostu krzyknęła:
- Nie zabieraj, to mój liść! Zobacz, tam jest drugi, też piękny!
Minek rozejrzał się i faktycznie zobaczył całkiem fajny dębowy liść. A Drobinka w ten sposób obroniła się i wcale nie ugryzła. Była z siebie taka dumna! Już umiała powiedzieć czego chce a czego sobie nie życzy. Bez gryzienia! I nikt nie mówił jej, że źle zrobiła. Nikt też na nią nie krzyczał, ani nie straszył, że nie będzie się z nią już nigdy bawić! Po chwili, gdy zobaczyła, że Minek znalazł inny wspaniały listek, sama też mu go nie odebrała, choć miała na to wieeelką ochotę. Zamiast tego zaproponowała:
- Zamieńmy się! Ja ci dam mój złoty listek a ty mi ten w paski żółto-czerwono–zielone.
Ale, niestety, Minek się nie zgodził!
„No, cóż - pomyślała mała wilczyca – trudno, teraz użyję mojego złotego. Może następnym razem uda się zamiana?”
Tego dnia Drobinka była taka szczęśliwa i zadowolona z siebie!
Żaneta Makowiecka

