Follow us on Twitter
Start Czytelnia Dla dzieci Wilczątka - Gryziątka

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Spis treści
Wilczątka - Gryziątka
Strona 2
Strona 3
Wszystkie strony

ImageKomentarz: Opowiastka dla dzieci, które nie wiedzą, jak komunikować o swoich potrzebach oraz pragnieniach w sposób bezpieczny dla siebie i innych.

 

Pewna mama wilczyca miała trzy małe wilczątka: synków: Gniewka i Minka oraz córeczkę Drobinkę. Wilczki uwielbiały bawić się w polowanie, wdrapywać na mamę, udając, że to góra a czasem po prostu turlały się po trawie. Rodzeństwo bawiło się z wielką radochą. Mama kochała wszystkie swoje gryziątka.

Gryziątka, bo każde z nich miało białe, ostre, mleczne ząbki, które służyły im do gryzienia kości i mięska, ale, niestety, nie tylko. Maluchy bardzo lubiły czuć własną siłę, bliskość brata lub siostry i zwykle kończyły swoje „turlanki – siłowanki”, gdy komuś było z tym źle. W zasadzie to kończyli takie zabawy Gniewek i Minek, bo Drobinka zwykle chciała jeszcze i jeszcze.

 

Któregoś ranka wszyscy ganiali się po zielonej wysokiej trawie, przeskakując kwiatki i osty. Gdy jedno dotknęło drugiego, krzyczało: „Berek!”.

Gniewek właśnie dobiegł zadyszany do małej Drobinki, zawołał: „Berek” i ją klepnął. Drobinka zezłościła się i nagle, niespodziewanie, ugryzła brata. Ten rozpłakał się przeraźliwie i pobiegł do mamy. Mama, która przyszła szybkim krokiem, nieco zaniepokojona zapytała:

- Drobinko, co się stało?

A Drobinka przerażona tym, co zrobiła i wyciem brata, zatkała swoje uszy łapkami. Spuściła głowę. W końcu, po chwili, wyprostowała się i wykrzyknęła:

- On mnie popchnął!

- Ja ją tylko klepnąłem, przecież to zabawa – bronił się Gniewek.

Mama popatrzyła na dzieci, pomyślała chwilę i rzekła:

- No, tak Gniewku, ty Drobinkę klepnąłeś ale ona poczuła to jak uderzenie i ugryzła. Gryźć nie wolno! Drobinko, w takiej sytuacji wystarczy zawołać: „Za mocno! To boli! Nie lubię tak!”. Może spróbuj tego sposobu następnym razem? A ty, synku, też uważaj na swoja siłę.

Drobinka pomyślała „Mama wie, dlaczego tak zrobiłam. Chyba mnie rozumie. Ja wcale nie chciałam ugryźć.” a na głos powiedziała cichutko:

- Gniewko, przepraszam!

Braciszek też przeprosił siostrę.

 

{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}


 

Minęło kilka dni i maluchy bawiły się w pobliżu norki rodziny lisów. Nagle Drobinka zauważyła, że mała lisinka – Zula ma fajną kolorową piłkę, uplecioną z różnych traw. Podeszła bliżej. Pomyślała, że bardzo chciałaby mieć taką zabawkę. Patrzyła się z uwagą na to, jak sąsiadka się bawi. W jednej chwili, z zaskoczenia, podbiegła, złapała ząbkami za łapkę koleżanki, szybko chwyciła upuszczoną piłeczkę i zaczęła uciekać. Gniewek natychmiast rzucił się w pogoń za czmychającą Drobinką, zaś Minek, który był blisko, podszedł do płaczącej Zuli i ją pogłaskał łapką po głowie. Zulka powoli się uspokajała.

Gniewko tymczasem dogonił niesforną siostrzyczkę i zdyszany wysapał:

- Ach, Drobciu, nie musiałaś zabierać piłki Zulce! Przecież gdybyś ją poprosiła, to na pewno pograłaby z tobą”.

Drobinka zatrzymała się, wypuściła trawiastą piłeczkę i rzekła:

- Na pewno?

- Oj, nie wiem, czy na pewno ale przecież nawet nie spróbowałaś... – odparł trochę mniej pewnie starszy braciszek.

- No, widzisz, a tak chociaż mam zabawkę! – odpowiedziała z triumfem mała.

- Nieładnie, siostrzyczko! Myślę, że Zulka nie będzie chciała już więcej brykać z tobą po lesie! I z pewnością jest jej bardzo przykro.

„Racja!” pomyślała Drobinka. Jakoś do tej pory nie przyszło dziewczynce do głowy, że przez jedno niezbyt mądre zachowanie można kogoś skrzywdzić i samej tak wiele stracić. Drobcia zawróciła razem z bratem. Po drodze pobiegła na chwilkę do swojego domu, coś chwyciła, a gdy podeszła do koleżanki, powiedziała:

- Przepraszam, Zulko, tak mi się podobała ta piłeczka! Ale nie powinnam była jej zabierać. I oddała zabawkę.

- Przyniosłam ci też moją ulubioną lalkę z patyczków i kasztanów na przeprosiny, przyjmiesz?

Zula popatrzyła i najwyraźniej dała się udobruchać, bo na jej pyszczku pojawił się cień uśmiechu.

- Czy... – zaczęła nieśmiało Drobinka - czy możemy razem pograć w piłkę?

- Tak! - odparła krótko dziewczynka - lisek.

 

 

{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}


 

 

Wilczusi jakby kamień spadł z serca. Znów ktoś fajny chciał się z nią bawić!

Drobinka bardzo się starała już więcej nie gryźć. Różnie jej to wychodziło.

Ale pewnego dnia wydarzyło się coś wyjątkowego. Gdy wraz z Minkiem układała mozaikę – wielki kwiat z kolorowych, jesiennych liści, miała miejsce przykra sytuacja. Minuś zobaczył znalezisko Drobci: ładny czerwono – żółty listek. Gdy wzięła go do łapki, on podbiegł i spróbował wyrwać to cudeńko. Oj, mała chciała się obronić i zdążyła już pokazać swoje ostre kiełki, gdy nagle... odwróciła wzrok, popatrzyła w dal i pomyślała, że przecież może zrobić coś innego! W tej chwili po prostu krzyknęła:

- Nie zabieraj, to mój liść! Zobacz, tam jest drugi, też piękny!

Minek rozejrzał się i faktycznie zobaczył całkiem fajny dębowy liść. A Drobinka w ten sposób obroniła się i wcale nie ugryzła. Była z siebie taka dumna! Już umiała powiedzieć czego chce a czego sobie nie życzy. Bez gryzienia! I nikt nie mówił jej, że źle zrobiła. Nikt też na nią nie krzyczał, ani nie straszył, że nie będzie się z nią już nigdy bawić! Po chwili, gdy zobaczyła, że Minek znalazł inny wspaniały listek, sama też mu go nie odebrała, choć miała na to wieeelką ochotę. Zamiast tego zaproponowała:

- Zamieńmy się! Ja ci dam mój złoty listek a ty mi ten w paski żółto-czerwono–zielone.

Ale, niestety, Minek się nie zgodził!

„No, cóż - pomyślała mała wilczyca – trudno, teraz użyję mojego złotego. Może następnym razem uda się zamiana?”

Tego dnia Drobinka była taka szczęśliwa i zadowolona z siebie!


Żaneta Makowiecka


 
Share
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS