Follow us on Twitter
Start Czytelnia Dla dzieci „Kot w czapce z daszkiem”

(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)
Spis treści
„Kot w czapce z daszkiem”
Strona 2
Wszystkie strony


Wojtuś zarysował na czerwono motor w kolorowance. Trochę zmęczyła mu się ręka, więc postanowił zrobić sobie przerwę. Popatrzył na półkę z książkami. W pierwszej chwili zobaczył opowieść o „Kocie w butach” i wziął ją do ręki.

- Ach, Pręgus – powiedział do swojego czarnego kota siedzącego na łóżku – nie lubię tego kociaka z bajki – Niby dba o swojego Młynarczyka ale wszystkich dookoła oszukuje. Dobrze, że ty taki nie jesteś.

Nagle Wojtek przyjrzał się uważnie swojemu przyjacielowi – i z nagła zapytał:

- A swoją drogą ciekawe, co ty chciałbyś ode mnie dostać?
- Czapkę z daszkiem! – z nagła i zdecydowanie odpowiedział kociak.
Wojtuś otworzył szeroko ze zdziwienia oczy.
- To ty umiesz mówić?! – powoli zapytał.
- Umiem, umiem...- odparł niedbale kot – znam wiele języków, nie tylko koci i ludzki.
- To dlaczego nigdy nic do mnie nie powiedziałeś?
- No cóż, ty nigdy nie zapytałeś mnie o moje pragnienia...- jeśli już, to pytałeś, czy wolę taką, czy siaką karmę. Wystarczyło, że się popatrzyłem na odpowiednie opakowanie i gotowe!
- A dlaczego teraz chcesz mieć czapkę z daszkiem? – przypomniał sobie Wojteczek.
- Nie powiem ci, bo jestem kotem – Pręgus mrugnął do Wojtka okiem – ale jak mi dasz swoją czerwoną czapkę, to się dowiesz – kotek na chwilę zawiesił głos i po chwili zapytał -  No, więc...?


Szkoda Wojtusiowi było rozstawać się ze swoim ulubionym nakryciem głowy ale cóż... lubił eksperymenty.

- No, dobra... – powiedział w końcu i poszedł do przedpokoju po pożądaną przez kota rzecz.
Gdy przyniósł czapeczkę i założył kotu na głowę, ten przeciągnął się i usiadł z zadowoleniem wyżej, na parapecie okna.

- A teraz powiedz, co Cię najbardziej martwi – zwrócił się do chłopca.

Co martwi Wojtusia? Malec zaczął się zastanawiać... Może to, że nie ma jeszcze upragnionego zamku dla swoich rycerzy? A może jednak to, że babcia złamała nogę? Ciężko wybrać jedną sprawę... Ale pomyślał, że najciężej mu z tym, że nie lubi chodzić do przedszkola. Nie lubi, bo inne dzieci żartują z niego, że jest taki malutki i drobniutki. Mama o tym nie wie. Gdyby wiedziała, może nawet by zrozumiała ale synek nie potrafi jej o tym wszystkim opowiedzieć. Chyba jakoś mu wstyd i smutno. W tej chwili postanowił, że jutro spróbuje porozmawiać z mamusią...

- No... martwi mnie, że jestem za mały i nie rosnę, tak jak na przykład Krzysiek z mojej grupy.
- To znaczy, że chcesz być duży, wysoki, czy też by inne dzieci lubiły to, że jesteś taki jaki jesteś? – upewnił się kot.
- Tak naprawdę, to nie wiem. Nie chcę, by sobie ze mnie żartowali, że jestem malutki jak ziarenko albo jak Tomcio Paluch.
- Aha, jasne – powiedział Pręgus.

 


Nadszedł ranek następnego dnia. Wojciech z tatą wyszedł do przedszkola ale w brązowym kapeluszu a nie w czapce.
Tymczasem przez okno wyskoczył z domu dziwnie ubrany kociak. Miał czerwoną czapkę na głowie! Na szczęście nikt go nie zauważył.
Dzień przedszkolny był w pełni, gdy do naszego Wojtka podszedł duży Krzyś i zaczął się podśmiewać: „Cześć, maluszku, jak Ci się buduje z klocków?”.

Wojtuś zmarszczył brew, zagotowało się w nim i już miał rozpłakać się albo dać mu w nos, gdy na chwilę odwrócił wzrok w stronę okna i o, dziwo, zobaczył tam, na rosnącym obok kasztanowcu czerwoną czapeczkę a pod nią swojego pupila Pręguska. Dostrzegł jak kot podniósł do góry ogon, jakoś poczuł przypływ siły i spoglądając z powrotem na Krzyśka odpowiedział mu:

- „No, wiesz, jeden jest mniejszy, drugi większy ale najlepiej, gdy można coś fajnego razem robić...”

Krzysztof spojrzał niezbyt mądrze na swojego kolegę, zobaczył tylko, że nie zdenerwował go tak jak zawsze. Zdaje się, iż niewiele zrozumiał ale poszedł sobie. A Wojtuś pomyślał: „Uff, przynajmniej  nie było afery” i uśmiechnął się do swojego kota. Za chwilę zaczął bawić się z Olą i Kacprem. Razem skonstruowali świetne, duże miasto z drogami, tunelami, przedszkolem, basenem i innymi fajnymi miejscami.

Przez następne dni kot również kibicował Wojtkowi i dzięki temu chłopiec czuł się dużo pewniej.

Gdy na placu zabaw wysoki Paweł zaczepił go i nie pozwolił mu się pobujać na huśtawce, bo jest za mały, Wojtuś odpowiedział mu: - „Widzisz tego kota na drzewie? Spójrz mu w oczy!”. Chłopak popatrzył na zwierzę i nieco się speszył, ponieważ nie potrafił wytrzymać uporczywego wpatrywania się weń kocich ślepi. „Jakiś dziwny ten kot... Skąd  on w ogóle ma czapkę???”- powiedział tylko i poszedł bawić się gdzie indziej.

Z biegiem dni Wojteczek widział, że dzięki Pręgusowi, nie jest sam ze swoim problemem, czuł się pewniej i chociaż dalej rósł wzwyż w swoim tempie, polubił to jak wygląda i przestał się przejmować zaczepkami kolegów. A trzeba zauważyć, że przykrych sytuacji było jakby dużo mniej. Wojtuś wiedział już, że każdy jest inny a on sam wyróżnia się zwinnością, ma poczucie humoru, umie lepić świetne różne rzeczy z gliny. Znalazł sobie trzech najfajniejszych przyjaciół: Kacpra, Jaśka oraz Maćka i z nimi najczęściej spędzał przedszkolny czas. Chętnie bawił się też z Olą i Kasią. Wcale mu nie przeszkadzało, że był najmniejszy w grupie, no może tylko czasem, gdy nie mógł dosięgnąć czegoś leżącego na wysokiej półce... Jednak umiejętność podskakiwania wysoko lub odwaga, by poprosić przyjaciela o pomoc, świetnie mu pomagały w takich sytuacjach.

 
Share
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS