|
Redaktor: Anna Tkaczyk
|
|
06.05.2008. |
|
Strona 3 z 3
Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że dobra komitywa dziecka z psem ma pewne właściwości lecznicze. Obcowanie ze zwierzęciem obniża ciśnienie krwi, uspokaja i redukuje nadpobudliwość.„Szczeniackie wybryki” w pozytywnym znaczeniu tego stwierdzenia, to nic innego, jak zabawa,która rozwija w dziecku inteligencję ruchową i wizualno-przestrzenną.
Pozostaje jeszcze kwestia porozumienia, mówiąc potocznie - dogadania się dziecka z psem.
Na pozór trudna to sztuka, bo wszyscy doskonale wiedzą, że nie znamy języka zwierząt. Jednak dla dziecka to nie jest przeszkoda. Maluchy po prostu mówią 'po swojemu” do czworonożnychprzyjaciół. Opisują rzeczywistość, wzajemne relacje i wszystkie przygody. Przy okazjiwypracowują i uczą się od psa specyficznego języka „migowego”, który pozwala pokazać, kiedy zwierzę ma się ochotę na wygłupy, a kiedy na odrobinę spokoju. Pies potrafi to dziecku przekazać,a malec musi nauczyć się odbierać te sygnały. To z kolei rozwija inteligencję językowosymbolicznąi myślenie logiczne (związane z inteligencją matematyczna).
Czy Mikołaj spełni życzenie małej Julki? Nie wiem, ale zanim zdecyduje się podarować psa dziecku, powinien o całej sprawie poważnie podyskutować z rodzicami.
Anna Tkaczyk www.szkoleniapedagogiczne.pl
|