|
Strona 1 z 4
Dziecko przychodząc na świat nie jest w stanie samo przeżyć.
Potrzebuje przewodnika, który zapewni mu opiekę i nauczy jak samodzielnie radzić sobie z wyzwaniami.
Takimi naturalnymi przewodnikami są rodzice. Sami zostali przygotowani do życia przez swoich rodziców i najczęściej kopiują (świadomie lub nieświadomie) schematy i przekonania wpojone przez opiekunów.
Przez wiele wieków ten system sprawdzał się całkiem dobrze. Warunki życia w ciągu jednego pokolenia nie zmieniały się drastycznie - to co sprawdzało się w świecie rodziców w większości, z niewielkimi modyfikacjami zdawało egzamin w świecie ich dzieci.
Ten model przestaje dobrze zdawać egzamin we współczesnym świecie. Zmiany społeczne, obyczajowe, techniczne zachodzą tak szybko, że świat dzieci i rodziców to całkiem inne światy.
Świat naszych dziadków miał ustalone wzorce: status społeczny i możliwości uzależnione głównie od pochodzenia i wykształcenia – tylko nieliczne jednostki potrafiły wybić się ze środowiska z którego pochodziły. Najczęściej dzieci szły w ślady swoich rodziców – kilka pokoleń pracowało całe życie w tej samej fabryce, w tym samym zawodzie.
Także wzorce wychowania dzieci były kopiowane bez większych zmian – bo rodzice nawet nie zdawali sobie sprawy że mogą coś zmienić.
Świat naszych rodziców zmienił częściowo te uwarunkowania. W socjalizmie teoretycznie każdy miał równe szanse, choć w praktyce wcale nie wyglądało to tak różowo.
Wiadomo było, że wykształceni i bogaci rodzice są w stanie zapewnić lepszy start swoim dzieciom - doceniali znaczenie wiedzy i poza systemem szkolnym zapewniali dzieciom korepetycje, dodatkowe zajęcia rozwijające fizycznie i intelektualnie, podróże, książki niedostępne dla przeciętnych zjadaczy chleba.
|
|
|
Komentarze użytkowników  |
|
Średnia ocen użytkowników
(0 głos)
|
|
Dodaj komentarz!
|