|
W ostatnim numerze „Przekroju” ukazał się interesujący artykuł pod prowokacyjnym tytułem „Czy dzieci to ludzie”. Autorka – Olga Woźniak stara się wykazać, iż dziecko tak bardzo różni się od dorosłego, iż twierdzenie zawarte w tytule w pewnym sensie ma swoje uzasadnienie.
Każdy kto ma kontakt z dziećmi, wie jak bardzo różnią się one od nas dorosłych. Niby zewnętrznie jesteśmy podobni, jednakże sposób zachowania, myślenia i interpretowania zachodzących wokół zjawisk jest bardzo odległy. Dorośli próbujący interpretować zachowania dziecka kierując się wyłącznie swoim sposobem myślenia często skazani są na porażkę. Bo jak zauważa autorka: „Tylko człowiek mądry , który wie, że dziecko nie może mieć jego wiedzy, jego emocji ani doświadczeń życiowych, pochyli się nad nim i zbliży się do dziecięcego poziomu”.
Rodzic, który będzie traktował małego człowieka jak równego sobie – przypisując mu cechy osoby dorosłej może bardzo zaburzyć proces wychowania, a tym samym przyczynić się do problemów emocjonalnych dziecka w przyszłości.
Jeśli na przykład dziecko ma podejmować decyzje co do tego, co będzie robiło, co będzie jadło albo w co ma się ubrać – wówczas, zadaniem autorki nie będzie ono umiało się odnaleść w takiej rzeczywistości.
„Tymczasem [...] dziecko czuje się bezpieczenie wtedy i tylko wtedy kiedy to dorośli wyznaczają mu reguły tego świata.” Kiedy dziecko może tworzyć zasady – traci poczucie bezpieczeństwa.
Wychowanie bez jasnych reguł to droga do nikąd. Dziecko potrzebuje wiedzieć co mu wolno a czego nie. Potrzebuje „życiowych latarni morskich”, punktów zaczepienia, które nie zmieniają się bez względu na okoliczności. Jeśli takich punktów nie nakreślimy wówczas skazujemy dziecko na to, iż świat jest dla niego nieprzewidywalny i niestabilny.
Cały artykuł dostępny jest na stronie internetowej tygodnika. Kliknij tutaj
Przedyskutuj ten artykuł na forum.0 postów)
|