|
Strona 4 z 4
Siłownia na oko
Zaburzenia akomodacji oka i widzenia obuocznego to nie choroba ani wada wzroku, to najczęściej czasowa dysfunkcja, którą w większości przypadków można usunąć ćwiczeniami w gabinetach optycznych bądź okulistycznych, a także prowadząc odpowiedni tryb życia.
Specjaliści radzą, by unikać długotrwałego skupiania wzroku na blisko znajdujących się obiektach, ograniczyć – a u małych dzieci wyeliminować – oglądanie telewizji i zabawy przy komputerze. Starać się, by dziecko często przebywało na otwartej przestrzeni, szczególnie w jasne, słoneczne dni. No i zachęcać dzieci do aktywnego wypoczynku: gry w piłkę, tenisa, jazdy na rowerze. Warto też od czasu do czasu pozwolić im pogapić się w dal – zwłaszcza gdy musiały dłużej czytać lub odrabiać lekcje.
No ale co zrobić, gdy na prewencję jest już za późno? Jeśli okulista lub optyk stwierdzą zaburzenia widzenia wywołane przez złe nawyki? No cóż, wtedy trzeba zabrać oczy do... siłowni. Znajduje się ona w gabinecie optometrysty.
Tam za pomocą odpowiednich przyrządów i testów (czasami stosuje się złudzenia optyczne) nasze oko poddane zostanie rozmaitym bodźcom, które rozruszają poprzykurczane mięśnie sterujące naszym widzeniem. Dostaniemy też ćwiczenia do wykonywania w domu. Czasem – kilka par okularów – każde z przeznaczeniem do innej czynności. I choć ta ostatnia metoda leczenia jest dość kosztowna, ćwiczenia wzroku drogie nie są. W zależności od gabinetu możemy spodziewać się wydatku 20–40 złotych za półgodzinne zajęcia.
Pierwszy przypadek dysleksji opisał w roku 1896 Pringle-Morgan, lekarz z Sussex. Dziś dyslektycy rosną w siłę, chlubiąc się, że w swym gronie posiadają takie osobistości, jak Thomas Alva Edison, Albert Einstein czy Winston Churchill. Dysleksja coraz częściej zapewnia ulgowe traktowanie podczas kartkówek i poważnych egzaminów. I choć na szczęście minęły już czasy, kiedy dyslektyków uważano po prostu za leserów i leni, może czasem warto oprzeć się łatwości, z jaką można dziś zostać dyslektykiem.
Masz problemy z pisaniem lub czytaniem? Ma je twoje dziecko? – po pierwsze, zbadaj wzrok. Może to pozwoli ci przejrzeć na oczy i dostrzec, że u podstaw problemów nie leży żadna tajemnicza przypadłość, a tylko dysfunkcja oczu. Problem jest jeden – to bardzo banalnie brzmi. No i traci się towarzystwo Einsteina...
Olga Woźniak
Artukuł ukazał się w Tygodniku "Przekrój" nr 40/2007
Przedyskutuj ten artykuł na forum.0 postów)
|
|
|