Follow us on Twitter
Start Rodzice Bycie Mamą Macierzyństwo- szkołą twórczości

(2 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)
Spis treści
Macierzyństwo- szkołą twórczości
Strona 2
Wszystkie strony


Pewnego razu zorganizowałam spotkanie dla mam karmiących pod tytułem „macierzyństwo- szkołą twórczości”. Czasami w naszych głowach powstaje taki stereotyp: opiekujemy się małymi dziećmi, karmimy je piersią czy dużo czasu poświęcamy naszym dzieciom, więc jesteśmy ograniczone wyłącznie do tego karmienia, do tej opieki, udziecinnia nas ono, „upupia” i odbiera polot, nie pozwala się rozwijać. Chciałam się z takim właśnie zaszufladkowanym myśleniem zmierzyć, ponieważ dla mnie osobiście macierzyństwo otworzyło szereg „furtek” dla własnej twórczości, rozwoju. Widzę je jako coś niesłychanie twórczego, sprzyjającego twórczości i pasjonującego. Chyba najmniej rozwijałam się, gdy ulegałam temu ograniczonemu myśleniu, że „powinnam zawęzić swoje pasje ze względu na macierzyństwo”, że sprowadzamnie ono do wąskiego zakresu zainteresowań. Owszem niesie ono ze sobą szereg trudności.
 


Niekiedy w twórczości, rozwijaniu się, przeszkadza nam: brak czasu wolnego, zmęczenie, niewyspanie, nasze lęki, obawy, lenistwo, marazm, pogrążanie się w beznadziei, brak pomysłu, kurczowe trzymanie się schematów, samotność, niewychodzenie naprzeciw innym, zniechęcanie się. Są to więc pewne ograniczenia, ale czyż życie nie zakłada ich? Czyż i bez macierzyństwa tych przeszkód nie napotykamy we własnym życiu? Czyż i rezygnacje, ograniczenia nie uczą szukania tego, co istotne, tego co ma się naprawdę liczyć w naszym życiu? Czy poświęcenie obecnie tak deprecjonowanie nie jest właśnie również wartością? Gdyby jakiś wielki podróżnik np. podbijający biegun polarny odbierał podczas ciężkiej trasy wartość swojemu trudowi zamiast wytrwale dążyć do celu, to zapewne wcale by nie doszedł.

Macierzyństwo wydaje mi się szczególną szkołą rozwoju osobistego, gdyż właśnie ze względu na dobro dzieci *inspiruje do wychodzenia poza swoje ograniczenia*, poza trudności, których doświadczamy na co dzień. Mamy dla kogo przezwyciężać własny marazm, zniechęcenia. Po tej włożonej pracy okazuje się, że początkowo czynione wyrzeczenia, pokonywanie siebie, choć czynione ze względu na dzieci, stało się okazją do osobistego rozwoju.
Dzieci są tu szczególną inspiracją, radością i wyzwaniem w naszym życiu. Gdy traktowane są same w sobie jako bezcenny skarb powierzony na krótko w nasze ręce, potrafią wykrzesać z nas- swoich rodziców mnóstwo radości życia i postaw twórczych.


Dzieje się tak również dlatego, że samo macierzyństwo jest twórcze: jest budowaniem młodego człowieka, inwestowaniem w niego, kształtowaniem postawy otwarcia na dialog ten słowny i taki, w którym słów nie trzeba. Żeby dziecko się rozwijało, najpierw musi się rozwinąć matczyne ciało podczas stanu błogosławionego: rośnie macica, piersi, przybywa matce krwi, magazynuje w swoim organizmie niezbędne pierwiastki do wykarmienia dzieciątka. Matka tworzy wygodną kołyskę dla swojego dziecka z siebie samej. A wraz z ciałem powinna się rozwijać dusza matki: jej wdzięczność za otrzymane dziecko, miłość, wytrwałość, zdolność do rezygnowania z siebie, pokonywania trudności życiowych. Czasem oczywiście jest to wdzięczność przez łzy, bo nie każdej matce dane jest od razu cieszyć się swoim dzieckiem, czasem musi przejść jakąś drogę, by dojść do tego. Niekiedy niezbędne jest zanurzenie swojego bólu, obaw w modlitwie zaufania, by zacząć doceniać swoje macierzyństwo. Wtedy rozkwita dusza matki otwierając się stopniowo na swoje dziecko, najpierw na noszenie go z miłością, czułością i delikatnością i pozwalanie mu na rozwój, na zajmowanie coraz więcej miejsca w swoim życiu i swoim ciele. Potem otwieramy się na rodzenie go poprzez własny trud, wydawanie dziecka na świat. Kolejno zarówno ciało jak i dusza matki otwiera się na wykarmienie, opiekę nad dzieckiem, zapewnienie mu bezpieczeństwa, otoczenie jego bezradności i kruchości własną siłą i mądrością.



Wydaje się , że to zatopienie się dziecka w matce, jego dążenie, by nasycić się nią, jej pokarmem, jej obecnością w jakiś sposób odbiera matce jej zdolności tworzenia, wyrażania się w inny sposób, zabierając czas, siły. Wcale jednak tak nie musi być: w tym naszym macierzyństwie, karmieniu piersią, oddawaniu się dziecku tkwi wiele możliwości twórczości, rozwijania się. Po pierwsze *tworzymy nasze dziecko*: jego zdrowie fizyczne i psychiczne, zdolność tworzenia bliskich relacji, poczucie bezpieczeństwa, akceptację własnego ciała, jego chęć do samo rozwijania się. To karmienie piersią daje też nam osobiście *dużo czasu na refleksję*, jest to dobry i dostatecznie długi czas na rozmyślanie, jeśli nie spieszymy się zbytnio z jego zakończeniem. Zresztą dzieci uczą nas właśnie dystansowania się od pośpiechu, pogoni za czasem, za niezrealizowanym. „Jest czas na wszystkie sprawy pod niebem”. Maluch chce zazwyczaj zasnąć i obudzić się przy piersi, a jeśli nie, to choćby przy swojej mamie, a w związku z tym potrzebuje dość dużo czasu z nami spędzić, oczekuje naszej dyspozycyjności. Jeśli wytrwamy w tej „bezczynności” karmienia piersią, opieki nad nim, może być nam podarowany właśnie owoc refleksji, zatrzymania się nad własnym życiem, nad wychowaniem. Ten właśnie czas poświęcony refleksji, ale też własnym pomysłom na życie, marzeniom, modlitwom może nam pomóc rozwinąć skrzydła.

Mamy wtedy bowiem darowany czas na zastanowienie się: Co mnie naprawdę interesuje? Co dalej ciekawi? Na czym mi zależy? Co bym chciała spróbować, ulepszyć, odnowić w swoim życiu, by było pełniejsze, prawdziwsze? Co mnie pasjonuje, porusza głęboko? Na tym samym spotkaniu z mamami karmiącymi piersią odpowiadałyśmy sobie wspólnie na pytanie, *co pomaga w twórczości, w pasji rozwoju*. Wymienione zostały następujące punkty:


· Czas, organizacja czasu;
· Przełamywanie schematów myślenia- stereotypów;
· Towarzystwo innych osób;
· Pomysł;
· Poczucie własnej wartości;
· Podjęcie ryzyka, powzięcie decyzji o działaniu;
· Radość z macierzyństwa;
· Mobilizacja z zewnątrz;
· Mobilizacja wewnętrzna- praca nad sobą, wymagania stawiane sobie samej;
· Wiara we własne zdolności;
· Wytrwałość;
· Drobna twórczość codzienna;
· Przekonanie, że jest to potrzebne, wartościowe, dobre do realizacji.
Po spotkaniu i zastanowieniu się nad jego przebiegiem stwierdziłam, że jeszcze o dwóch ważnych rzeczach pomocnych w rozwoju nie powiedziałyśmy. Pierwsza z nich to *wewnętrzna wolność*. „Wolność polega na tym, że się chce. A skoro się chce, to się może” (ks. J.Tischner „Wiara ze słuchania”).

Bez tej właśnie wewnętrznej wolności pozostajemy w kręgu niespełnienia: „nie mogę, bo mi przeszkadza to i owo”. Druga ważna rzecz to natomiast zachowanie *zdolności do zabawy*, czerpania radości z tego, co się robi. Jedna i druga cecha jest właściwa wszystkim dzieciom zwłaszcza małym. Jako matki posiadamy szczególnie dużo okazji, by powrócić do tych często zapomnianych cech obserwując nasze pociechy, wchodząc z nimi w dialog i włączając się w ich pracę i zabawę.

 

 
Share

Komentarze  

 
0 #1 Gość 2010-05-28 17:19
Bardzo fajny wpis, zawsze czytałam artykuły na www.e-zlobek.pl bo pomagały mi przejść przez ciążę oraz dowiedziałam się o wielu ciekawych zabawach! Tutaj widzę bardzo ciekawy punkt widzenia na macierzyństwo, polecam!
Cytować
 
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS