| Spis treści |
|---|
| Macierzyństwo- szkołą twórczości |
| Strona 2 |
| Wszystkie strony |
Strona 2 z 2
Wydaje się , że to zatopienie się dziecka w matce, jego dążenie, by nasycić się nią, jej pokarmem, jej obecnością w jakiś sposób odbiera matce jej zdolności tworzenia, wyrażania się w inny sposób, zabierając czas, siły. Wcale jednak tak nie musi być: w tym naszym macierzyństwie, karmieniu piersią, oddawaniu się dziecku tkwi wiele możliwości twórczości, rozwijania się. Po pierwsze *tworzymy nasze dziecko*: jego zdrowie fizyczne i psychiczne, zdolność tworzenia bliskich relacji, poczucie bezpieczeństwa, akceptację własnego ciała, jego chęć do samo rozwijania się. To karmienie piersią daje też nam osobiście *dużo czasu na refleksję*, jest to dobry i dostatecznie długi czas na rozmyślanie, jeśli nie spieszymy się zbytnio z jego zakończeniem. Zresztą dzieci uczą nas właśnie dystansowania się od pośpiechu, pogoni za czasem, za niezrealizowanym. „Jest czas na wszystkie sprawy pod niebem”. Maluch chce zazwyczaj zasnąć i obudzić się przy piersi, a jeśli nie, to choćby przy swojej mamie, a w związku z tym potrzebuje dość dużo czasu z nami spędzić, oczekuje naszej dyspozycyjności. Jeśli wytrwamy w tej „bezczynności” karmienia piersią, opieki nad nim, może być nam podarowany właśnie owoc refleksji, zatrzymania się nad własnym życiem, nad wychowaniem. Ten właśnie czas poświęcony refleksji, ale też własnym pomysłom na życie, marzeniom, modlitwom może nam pomóc rozwinąć skrzydła.Mamy wtedy bowiem darowany czas na zastanowienie się: Co mnie naprawdę interesuje? Co dalej ciekawi? Na czym mi zależy? Co bym chciała spróbować, ulepszyć, odnowić w swoim życiu, by było pełniejsze, prawdziwsze? Co mnie pasjonuje, porusza głęboko? Na tym samym spotkaniu z mamami karmiącymi piersią odpowiadałyśmy sobie wspólnie na pytanie, *co pomaga w twórczości, w pasji rozwoju*. Wymienione zostały następujące punkty:
· Czas, organizacja czasu;
· Przełamywanie schematów myślenia- stereotypów;
· Towarzystwo innych osób;
· Pomysł;
· Poczucie własnej wartości;
· Podjęcie ryzyka, powzięcie decyzji o działaniu;
· Radość z macierzyństwa;
· Mobilizacja z zewnątrz;
· Mobilizacja wewnętrzna- praca nad sobą, wymagania stawiane sobie samej;
· Wiara we własne zdolności;
· Wytrwałość;
· Drobna twórczość codzienna;
· Przekonanie, że jest to potrzebne, wartościowe, dobre do realizacji.
Po spotkaniu i zastanowieniu się nad jego przebiegiem stwierdziłam, że jeszcze o dwóch ważnych rzeczach pomocnych w rozwoju nie powiedziałyśmy. Pierwsza z nich to *wewnętrzna wolność*. „Wolność polega na tym, że się chce. A skoro się chce, to się może” (ks. J.Tischner „Wiara ze słuchania”).
Bez tej właśnie wewnętrznej wolności pozostajemy w kręgu niespełnienia: „nie mogę, bo mi przeszkadza to i owo”. Druga ważna rzecz to natomiast zachowanie *zdolności do zabawy*, czerpania radości z tego, co się robi. Jedna i druga cecha jest właściwa wszystkim dzieciom zwłaszcza małym. Jako matki posiadamy szczególnie dużo okazji, by powrócić do tych często zapomnianych cech obserwując nasze pociechy, wchodząc z nimi w dialog i włączając się w ich pracę i zabawę.


Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.