"Niektóre koncepcje teologiczne przyjmowały kiedyś, iż Jezus Chrystus do wypełnienia swojej misji powierzonej mu przez Ojca otrzymał szczególną „wiedzę wlaną”, aby mógł ją właściwie wypełnić. Jednak kilka świadectw biblijnych wskazuje na to, że Chrystus zrezygnował niejako z Bożych „uprawnień”, przyjął postać ludzką, stał się człowiekiem z wszystkimi tego konsekwencjami i jako człowiek z normalnymi jego ograniczeniami podjął się realizacji tej misji. Czyli przyjmowane zwyczajowo trzydzieści lat tzw. życia ukrytego Jezusa to okres uczenia się, przygotowywania do przyjętego zadania. A zatem czas ten spędzany w naturalnej, ludzkiej rodzinie, to właśnie ten czas na uczenie się, w szerokim tego słowa znaczeniu. Uczył się pracy i zawodu od swego ojca Józefa, i uczył się – właśnie czego? – od swojej matki Maryi. Jaka rolę w uczeniu się Jezusa, w Jego przygotowaniu się do wypełnienia proroctw mogła odegrać Jego matka.
(...)
Feminizm rodził się przede wszystkim w kontekście dążeniu kobiet do równouprawnienia, powstawał jako oskarżenie o ucisk ze strony mężczyzny, i jako poszukiwanie sprawiedliwego wpływu i znaczenia kobiet w różnych dziedzinach życia osobistego, zawodowego i społecznego, jako emancypacja z podporządkowania, jako wyzwolenie z często przykrych uwarunkowań materialnych, a nierzadko i moralnych, związanych ze spełnianymi rolami. Przyniósł on wiele pozytywnych rezultatów, na przykład: równość prawną, podwyższenie poziomu wykształcenia, możliwość podjęcia przez kobietę wielu dotychczas niedostępnych zawodów, pracy poza domem. Inne późniejsze pozytywne rozwiązania to także redukcja czasu pracy (np. półetat), ochrona macierzyństwa (urlopy), zrewaloryzowane zarobki, udział w życiu politycznym – nie tylko prawo głosowania, ale także możliwość kandydowania, ustanowienie nowych służb społecznych ułatwiających kobietom ich rozwój. Proces emancypacji nie był łatwym okresem, raczej powolnym i pełnym cierpienia. Nie brakowało oporu i wrogości zewnętrznych, ale także uwidaczniał się konflikt między uwarunkowaniami wynikającymi wychowania a pragnieniem wyrażenia własnego potencjału, co często powodowało u kobiety pełen bólu wewnętrzny dysonans. Znaczna część z tego, co zostało przyznane przez prawa, kodeksy i kontrakty, zostało później zanegowane czy otwarcie zaprzeczone w codziennej praktyce. Kobieta, nieświadomie wierna wyobrażeniu o sobie przekazanemu przez tradycje, łatwo czuje się współwinną pojawiających się złowrogich sił, które w rodzinie, w pracy, polityce, na polu seksualno-kulturowym i społecznym stanowią przeszkodę w procesie jej emancypacji."
Całość czytaj TUTAJ
{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

