| Spis treści |
|---|
| Wędka zamiast ryby? |
| Strona 2 |
| Wszystkie strony |
Żebracy, chodzący po domach, którzy chcą „pieniędzy na jedzenie” ale jedzenia nie przyjmą.
Menele na mieście, proszący o „parę groszy na chleb”. Pijana młodzież pod dworcem, uczciwie sępiąca „kasę na wino”.
Obrazki znane z dzieciństwa i nadal regularnie spotykane.
Możemy mieć do nich różny stosunek. Jedni dają pieniądze, nie obchodzi ich, że zostaną wydane na alkohol czy narkotyki. Inni wspomagają znane akcje typu Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy czy wysyłają SMSa o treści POMOC. Nie ważne ile z tych pieniędzy trafia do naprawdę potrzebujących, przecież nie można nie wspierać tych działań, by nie wyjść na bezdusznego egoistę.
Mama zawsze uczyła mnie, że lepiej dać człowiekowi wędkę, zamiast ryby. To uczy samodzielności i lepiej rokuje na przyszłość. Zamiast jednorazowego datku, potrzebujący otrzymuje pracę, z której będzie w stanie utrzymać rodzinę.
Dobry plan. Niestety większość „potrzebujących” nie chce prawdziwej pomocy. Woli wysępić pieniądze na alkohol niż zarobić je na jedzenie.
Jako nastolatka nigdy nie brałam udziału w akcjach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i do dnia dzisiejszo nie wrzucam pieniędzy do ich puszek. To wyznanie na miarę jakiegoś odważnego manifestu. Gdziekolwiek się do tego przyznam, jestem uznawana za dziwaka i egoistę.
Niesprawiedliwy osąd. Szczególnie, że jako nastolatka zajmowałam się wolontariatem. Byłam przekonana, że większą wartością jest poświęcenie czasu, energii i własnych pomysłów dla innych niż jednorazowe chodzenie z puszką po mieście, zakończone wieczornym koncertem w domu kultury.
Jako dorosły człowiek w ramach czasu wolnego zajmuję się trudną młodzieżą, ale nie wspomagam żadnych SMS-owych akcji.
Jak widać w skali globalnej mam to wszystko jakoś poukładane i nic mnie nie zaskoczy.
{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

