
Kolejne święta, kolejna okazja do totalnego wysprzątania mieszkania. Wymiatamy z kątów, odsuwamy lodówki, pierzemy dywany...
Przynajmniej większość z nas, nawet jak ledwo trzyma się na nogach, spędza życie na porządkach wiosenno-wielkanocnych.
Kiedy mieszkałam z rodzicami, pamiętam dokładnie, co trzeba było zrobić w tym szalonym czasie i że zawsze trudno było zdążyć przed Wielkim Czwartkiem.
Wielki Czwartek właśnie nastał. Jadę na święta do rodziców. Spędzę tam przynajmniej 5 dni. Pobyt z noclegiem i wyżywieniem – pełny pakiet.
Ktoś mógłby powiedzieć, ze dlatego luźniej potraktowałam w tym roku świąteczne porządki – skoro i tak własnego mieszkania nie będę oglądać.
Inni spekulują, że to syzyfowa praca – wkrótce wymieniam okna, a po remoncie i tak czekają mnie generalne porządki.
To wszystko poniekąd prawda, ale to nie główne powody mojego postępowania.
Święta Wielkanocne mają być przeżyciem duchowym i rodzinnym spotkaniem – to przede wszystkim. Dlatego warto się do nich przygotować od innej strony niż pranie dywanów.
Człowiek nie powinien kosztem własnego zdrowia robić rzeczy, do których nawet nie jest przekonany. Czy pracując na nocki nie ma się prawa do snu w dzień? Czy trzeba każdą wolna chwilę poświecić porządkom?
Oczywiście że nie.
Teoretycznie wszyscy to wiemy, ale praktycznie dajemy się porwać szaleństwu porządków.
Zamiast tego może warto zrobić w domu to co koniczne (nie namawiam przecież do obrastania brudem) – dla każdego to może być inna rzecz i jak najszybciej zacząć dostrzegać w Świętach to co najważniejsze. Rozmawiajmy, spędzajmy czas z najbliższymi.
Przeżywajmy Święta po chrześcijańsku.
Od dziś zaczynając...
{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

