| Spis treści |
|---|
| Pieniądze szczęścia nie dają |
| Strona 2 |
| Wszystkie strony |
Inspirację zawdzięczam Karolinie, rozmowy z którą przywróciły mi wiarę w wyższość miłości nad pieniądzem.
Nie będzie to wpis o miłości romantycznej, o zakochaniu i podobnych uniesieniach.
Raczej o zaangażowaniu dorosłych w opiekę nad dzieckiem, o dawanie wzorców, a przede wszystkim o emocjonalnej więzi, której nie zastąpią żadne pieniądze…
Karolinę poznałam 3 lata temu na zimowisku. Była jedną z wychowanek zaprzyjaźnionego Domu Dziecka. Miała 15 lat. Rodzice mieli odebrane prawa rodzicielskie. Wraz ze starszym bratem byli w placówce od 8 lat.
Na tle młodocianych przestępców i nieletnich prostytutek, Karolina prezentowała się niezwykle obiecująco. Cicha, spokojna, ale z poczuciem humoru, inteligentna, dobra uczennica w gimnazjum.
Opowiadała o tym jak źle czuje się w placówce, jak bardzo tęskni za ciocią, która zabiera ją na weekendy do siebie. Od niej dowiedziałam się najwięcej o sytuacji oraz emocjach wychowanków domów dziecka. Mimo że na progu dorosłości – nie wstydziła się przyznać, że chętnie poszłaby do rodziny zastępczej, żeby tylko odciąć się od środowiska. Nietypowe to wyznanie na tle mojej wieloletniej pracy z tzw. „trudną młodzieżą”. Większość dzieci z ośrodków jako najwyższą wartość określa pieniądze. Dla „kasy” kradną, handlują nielegalnym towarem (ubraniami, sprzętem), prostytuują się. Opowiadają o tym z dumą, uważają mnie za naiwną, skoro muszę ciężko pracować na własne utrzymanie.
Najlepszym sposobem na wzbogacenie się, jest skończenie 18 lat podczas pobytu w placówce. Wtedy taki wychowanek dostaje mieszkanie – które jeszcze przez jakiś czas po „usamodzielnieniu” jest zwolnione z opłat. Nikt nie jest tak naiwny, by rezygnować z takiego interesu życia. Dlatego nie opuszczają placówki przed osiągnięciem pełnoletniości.
Karolina, w przeciwieństwie do nich, niecały rok przed magiczna granicą 18 lat, wyprowadziła się do swojej cioci. Teraz mieszka z nią na stałe.
Pieniądze nigdy jej nie kusiły, marzyła o prawdziwym domu, o rodzinie.
Straciła szansę na własne mieszkanie, ale zyskała szansę na dalszą naukę, na to, że ktoś będzie na nią czekał w domu i będzie się nią opiekował. Karolina nie wstydziła się przyznać, że potrzeby emocjonalne są ważniejsze, pilniejsze niż te materialne.
{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

