Follow us on Twitter
Start Blogi Blog pedagoga Pasterka-party

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Wieczerza wigilijna tradycyjnie w gronie rodzinnym. Prezenty pod choinką. A pod koniec wieczoru, przed samą północą wyjście na pasterkę.

Ale nie każdy idzie do kościoła na Mszę – Pasterkę. Coraz więcej młodzieży wybiera się do baru na „pasterka – party”…

Kiedy chodziłam do liceum zwyczaj spędzania nocy wigilijnej w barze dopiero się rodził. Większość mojej klasy umawiała się w barze, w tym samym czasie gdy ich rodzice i dziadkowie zmierzali do kościoła. Posiedzieli dwie godzinki, wypili piwo, pogadali i do domu, kontynuować świętowanie w gronie rodzinnym.
Nie była to tylko specyfika mojej klasy, mieszkańców mojego małego miasteczka i jedynej otwartej w tym czasie knajpy.
W innych liceach, w okolicznych miastach działo się to samo. Różne knajpki otwierano na kilka godzin wigilijnych i wkrótce spokojnie je zamykano.
Po kilku latach wyrastaliśmy z takich spotkań i święta Bożego Narodzenia znów stały się rodzinne.
Jako takie postrzegam je do dzisiaj i pewnie nawet bym nie pamiętała o takim drobnym epizodzie, gdyby nie to co usłyszałam w telewizji podczas tegorocznych świąt.
Pojawiła się nowa świecka tradycja – tzw. „pasterka-party”.
Młodzież nadal zamiast do kościoła, zmierza na spotkania z przyjaciółmi. Twierdzą, ze mają dosyć rodzinnej atmosfery, ciotek, wujków i babć. Rodziców informują że idą do kościoła, podczas gdy spędzają tę noc na imprezach. Skądś to znam…Usłyszawszy te informację, uśmiechnęłam się do wspomnień. Ale…
tu pojawia się zasadnicza różnica. Dziś to nie są dwugodzinne spotkania ze znajomymi. To wielkie imprezy do rana z DJ’em, hektolitrami alkoholu, często parodiujące prawdziwe bożonarodzeniowe wartości. Zszokowały mnie relacje z imprez typu „pasterka-party” na których można było zobaczyć scenki kabaretowe, szydzące z chrześcijańskich wartości itd.
Młodzież zawsze była niepokorna, zbuntowana. Sama taką młodzieżą z pogranicza niedostosowania społecznego byłam jakiś (dość długi :-) czas temu.
I zachowania młodzieży mnie nie dziwią. Młodych ludzi za ich chęć bycia wolnymi, niezależnymi, nieskrępowanymi normami społecznymi nie tylko nie potępiam, ale właściwie nawet podziwiam.
Problemem są reakcje ludzi dorosłych – rodziców, wychowawców i w końcu dziennikarzy. Dla nich wszystkich jest to ciekawostka, może sensacja, ale w gruncie rzeczy coś nieszkodliwego.
A ja sobie myślę, ze to jednak jest szkodliwe.
Młodzi ludzie poszukują ucieczki od świąt takich, jakie mają w domu – sprzątanie przez dwa miesiące przed, gotowanie i zakupy tydzień przed, oglądanie TV i obżarstwo przez 3 świąteczne dni. I koniec. Trzeba wracać do pracy i do szkoły. Bardziej zmęczonym niż wcześniej, bo przez święta się nawet nie odpoczęło.
Zbuntowany nastolatek chce się od tego wyrwać i ucieka…gdziekolwiek. Nawet daleko nie musi szukać, bo „pasterka-party” odbywa się w każdym większym mieście i kusi oryginalnością, odmiennością od tego, co rutynowe w rodzinnym domu.
Czy jestem niesprawiedliwa w ocenie współczesnych rodzin? Być może…
Możliwe ze święta są ciepłe, chrześcijańskie, tradycyjne, a tylko ta młodzież taka niewdzięczna, ze nie docenia i ucieka…
Zastanawiam się tylko w jaki sposób rodzina wyznająca chrześcijańskie wartości, nie zauważa że dziecko zamiast do kościoła, poszło na imprezę, że wraca rano, śmierdzące papierosami i alkoholem…
Tak się tylko zastanawiam…

 

 

{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

 

 
Share
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS