Follow us on Twitter
Start Blogi Blog pedagoga Na wodociągi

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Moja 86-letnia Babcia została wczoraj okradziona we własnym mieszkaniu.

Oznajmiłam to z niezwykłym spokojem, choć w rzeczywistości nie potrafię się uspokoić od wielu godzin. Pije melisę, ale to bardziej placebo niż lek na uspokojenie i wobec tego zupełnie nieskuteczny.

Co do Babci to nie jestem wyjątkowo zaskoczona.
Każdego dnia mnóstwo starszych osób jest okradanych i oszukiwanych. Metod jest wiele i każdy złodziej-oszust specjalizuje się w którejś z nich.
Ostrzegamy naszych bliskich z grupy ryzyka (w podeszłym wieku, mieszkających samotnie) żeby nie wpuszczali obcych do mieszkania, nie wyjmowali pod żadnym pozorem swoich oszczędności itd.
A moja Babcia jest w grupie ryzyka nad ryzykiem. Jest nieodpowiedzialna. Wpuszcza każdego, kto się pojawi. Lubi rozmawiać z ludźmi, a to doskonała okazja. Przestrzegaliśmy ją przed takim zachowaniem, ale tylko wzruszała ramionami i dalej robiła, co chciała. Opowiadaliśmy o znajomych, którzy zostali okradzieni lub naciągnięci na kupno jakiegoś absurdalnego sprzętu za gigantyczną kwotę. Była przekonana, ze jej to nie dotyczy.

Tym razem sprawcy zastosowali manewr: „na wodociągi”.
Jedna kobieta przedstawiła się jako pracownica wodociągów, poprosiła Babcie o sprawdzanie dopływów wody, kranów – cokolwiek, oby jak najdłużej ją zagadywać. Następnie wprowadziła drugą, rzekomą „kierowniczkę”.
Babcia zadowolona z towarzystwa opowiedziała im połowę życia i wszystko o rodzinie. Nie musiały się nawet wysilać, żeby zająć jej uwagę – sama robiła to bardzo skutecznie.
W międzyczasie pozostałe dwie osoby splądrowały mieszkanie.
Nie zginęło wiele. Złodzieje nie zdążyli się porządnie rozejrzeć, bo sąsiadka weszła do mieszkania i ich wypłoszyła.

Sytuacje jak ta powyżej zdarzały się, zdarzają i nadal zdarzać się będą.
Opisałam ją po części dlatego, ze dotknęła moja rodzinę.
Po części z powodu bezsilności na upartość Babci, którą mam się opiekować, ale sama skutecznie mi to utrudnia.

To też...Ale nie tylko to.
W opisywanym zdarzeniu coś zaskoczyło mnie szczególnie.
Złodzieje to 4-osobowa grupa: 3 kobiety, jeden mężczyzna. Z doskonale przygotowanym planem podstawowym oraz awaryjnym. Z zaplanowaną drogą ucieczki (nikt ich nie widział wychodzących z klatki schodowej).
Nic szczególnego, wszyscy działają podobnie.
Z ta drobna różnica, że najczęściej to ludzie w średnim wieku, wyłudzacie i naciągacze od lat.
Tym razem grupa składała się z samych nastolatków. Wyglądających niewinnie, z plecakami na plecach i sportowym obuwiem na nogach.
Oczywiście, takie osoby były mało wiarygodne w roli, która odgrywały. Powinno to wzbudzić podejrzenia. Ale podejrzeń mojej Babci nie budzi nic.

Oczywiście, że pracując od 8 lat z tzw. „trudna młodzieżą” nie dziwię się, że 15-latki kradną. Na własne oczy widziałam „łupy”, zdobyte przez znacznie młodsze dzieci.
Ale czym innym jest działanie spontaniczne – wyrwanie staruszce torebki na ulicy czy zabranie zegarka ze sklepu.
A zaplanowana akcja okradania mieszkań to zupełnie inna sprawa.
Nawet jeśli wartość kradzionych przedmiotów jest taka sama – to jakoś nie sposób spojrzeć bez przerażenia na taki zorganizowany proceder. Nawet mnie nie uda się przejść nad tym do porządku dziennego.
Odzywa się ten ukryty we mnie idealista...

 

 
Share
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS