Follow us on Twitter
Start Blogi Blog pedagoga Mapa w dłoń

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Image

 

Jakiś czas temu wymyśliliśmy sobie z Tomkiem, że trzeba się wybrać na zwiedzanie Torunia. Zaplanowaliśmy wyjazd na weekend. Ja zajęłam się poszukiwaniem dogodnego noclegu – jako specjalistka w swojej dziedzinie ;-)

Miejsce znalazłam, oczywiście, wydawało się przyjemne i za rozsądną cenę, a przede wszystkim w samym centrum starego miasta.
Nie zrobiłam natychmiastowej rezerwacji, bo nie wiedziałam, co będzie z moim urlopem.
Kiedy w końcu udało się go dostać – w wymarzonym miejscu nie było już wolnych pokoi.
Inne miejsca noclegowe albo nie spełniały standardów (nie jesteśmy przekonani do nocowania w pokoju 12-osobowym razem z obcymi ludźmi) albo cenowo przerastały nasze możliwości (jak już kiedyś wspominałam – mimo że pracuję w hotelu, nie stanie mnie na nocowanie w obiektach takiej klasy).
Już mieliśmy zrezygnować z wycieczki, ale okazało się, ze spokojnie możemy przełożyć jej termin – zamiast weekendu pojechać na poniedziałek, wtorek i środę.
Obiekt, który początkowo wybraliśmy – miał w tym terminie wolne pokoje dwuosobowe, zrobiliśmy rezerwację i zaczęliśmy planować wyjazd.
Mnie udało się zdobyć 8 dni urlopu, więc dysponowałam czasem. Tomek miał mieć wolne te dni, zgodnie z planem ostatniego roku studiów.
Spakowaliśmy się, znaleźliśmy wczesnoporanny pociąg (mimo świadomości, że wstawanie jest najtrudniejsza czynnością w życiu mojego Tomka, nalegałam na jak najwcześniejszy wyjazd, żeby aktywnie wykorzystać ten toruński czas) i...
pojawiły się kolejne przeszkody.


Okazało się, że Tomek musi się pojawić w poniedziałek na uczelni, żeby oddać jakiś projekt (wierzcie lub nie, ale nigdy nie zrozumiałam, o co chodzi w tych jego studiach – elektrotechnika to dla mnie zagadka) i dostać wpis do indeksu.
Ćwicząc cierpliwość, znalazłam późniejsze połączenie – 7 godzin później, żebyśmy ze spokojem zdążyli na popołudniową sesję zwiedzania Torunia.
Nie muszę chyba wspominać, że na ten pociąg tez nie zdążyliśmy...ale oddając cześć i chwałę chłopakom (Tomkowi, który chciał załatwić nam szybszy i tańszy transport, jego współlokatorowi, który przygotowywał jajecznicę dla zgłodniałych studentów oraz kumplowi, który postanowił podwieźć nas do Gniezna, żebyśmy mieli bliżej na ten pociąg).
Koniec końców, pomachaliśmy pociągowi na dworcu w Gnieźnie i musieliśmy czekać na następny, około 1,5h, przy czym ten nie był już bezpośredni.
Optymizm nam trochę przygasł po tak kiepsko rozpoczętym dniu, ale niesłusznie, bo wycieczka do Torunia wspaniale się udała – o czym więcej w kąciku podróżniczym.
Myślałam już nawet, żeby sobie wkręcić jakieś „pozytywne myślenie”, zamiast marudzenia, że wszystko się sypie.
Ale zrobiłabym to wbrew sobie, bo nie wierze w taką pseudonaukę, poradnikowe afirmacje itd.  Zamiast tego mój racjonalny umysł sięgnął po mapkę z zaznaczonymi atrakcjami turystycznymi i opracował plan wycieczki. Szybko i skutecznie – od punktu A do punktu B. Okazało się że pomimo późnego przyjazdu na miejsce mieliśmy aż za dużo czasu na zwiedzanie. Grunt to racjonalne planowanie, a „pozytywne myślenie” jest dla tych, którzy szukają uproszczonych rozwiązań.

  {Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

 
Share
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS