Wszyscy uczniowie i studenci, a nawet większość pracujących – ma teraz długi weekend. Nie trzeba brać urlopu, a można spokojnie wyjechać w góry lub gdzieś za miasto. Bez znaczenia, gdzie, ważne, by zmienić otoczenie i się zrelaksować.
W mojej pracy nie ma długich weekendów (ani tym bardziej zwykłych, cotygodniowych), podobnie jak wolnych świąt czy sylwestra. Żeby wyjechać na kilka dni, trzeba wziąć urlop. Taki zawód – nie ma na co narzekać, można się przyzwyczaić.
Większość ludzi zaplanowała swój odpoczynek jako ciągłość dwóch tygodni urlopu w porze wakacyjnej. Ja mam trochę inny tryb życia i zupełnie odmienne hobby niż statystyczny Polak. Dlatego podzieliłam przysługujący mi urlop na 3-4dniowe części weekendowe. Pojeżdżę sobie na imprezy historyczne i wszyscy będą zadowoleni – ja spędzę czas tak jak lubię najbardziej, a moi współpracownicy nie odczują mojej nieobecności.
To jest uczciwe rozwiązanie. Szczerze mówiąc, byłam przekonana, że wszyscy tak samo podchodzimy do sprawy wolnych weekendów – albo pracujesz, albo urlopujesz.
Zdziwiłam się zachowaniem...młodzieży oczywiście. Tym razem takiej trochę starszej, bo pełnoletniej według prawa, ale nie dojrzałej do odpowiedzialności.
Kilka dziewczyn, które u nas pracują, to 18 – 19 – latki, najczęściej studentki. Przysługują im wolne weekendy, żeby mogły iść do szkoły. Wtedy „starszyzna” musi za nie pracować. W tej sytuacji nie mamy ani jednego wolnego dnia w czasie któregokolwiek weekendu przez cały miesiąc. Możemy sobie ponarzekać, ale ostatecznie akceptujemy priorytetową role nauki w życiu młodego człowieka, zagryzamy wargi i pracujemy, by one mogły się uczyć.
Ale przychodzi taki długi weekend jak ten majowy, który właśnie trwa. Szkoły i uczelnie pozamykane, młode współpracownice wpisane w grafik na takich samych prawach jak my – każda ma jedną zmianę w czasie tego weekendu (nie można wyjechać, ale wystarczy wolnego, żeby odpocząć gdzieś niedaleko). Jedna z młodych zaplanowała sobie wyjazd „na majówkę” i postanowiła wykorzystać w tym czasie kawałek swojego urlopu. W porządku, takie jej prawo.
Ja przez tym weekendem miałam 3 nocki. Może wtedy praca nie jest zbyt ciężka, ale po ich zakończeniu człowiek jest permanentnie niewyspany i marzy tylko o tym, żeby mieć możliwość odespać to w nocy, zanim znowu wróci do pracy.
Tymczasem zadzwoniła do mnie młoda koleżanka, proponując mi ( w tonie bardziej oznajmującym niż pytającym) żebym przyszła za nią do pracy 1 maja na noc, bo ona chce wyjechać na weekend, a ta zmiana koliduje z jej planami. W zamian za to ona przyjdzie za mnie innego dnia – w mniej dogodnym terminie, oczywiście, ale liczba godzin będzie się zgadzać. Kiedy spojrzałam na grafik, okazało się, że po tej jakże korzystnej (choć nie dla mnie) zamianie miałabym 5 nocek pod rząd, bez możliwości odespania. Nie zgodziłam się, ponieważ wiedziałam, że fizycznie nie dałabym rady. Wtedy zaczęła mnie przekonywać, że muszę się zgodzić, bo przeze mnie ona nie pojedzie na weekend, który jest już zaplanowany. Zdziwiłam się, że nie wzięła urlopu, skoro ma zaplanowany wcześniej wyjazd. Zaskoczona moja naiwnością, oznajmiła, że urlop oszczędza na wakacje i nie będzie go marnować na weekend. Kiedy po tych wszystkich próbach nadal pozostałam niewzruszona, obraziła się.
Ostatecznie na majówkę nie pojechała. Manifestując swoje niezadowolenie, przyszła do pracy.
Początkowo miałam wyrzuty sumienia. Źle się czułam ze świadomością, ze „zmarnowałam dziewczynie weekend”. Do tej pory starałam się rozumieć potrzeby młodzieży i wychodzić im naprzeciw. A teraz okazałam się świnią.
Chodziłam zdołowana kilka dni, dręczyłam wszystkich (rodzinę, przyjaciół, współpracowników) dylematami moralnymi.
Ale już mi minęło. Kiedy spojrzałam na sprawę obiektywnie, mogę o tym napisać. Na chłodno, bez emocji.
Jestem przekonana, że postąpiłam słusznie. Nie dlatego, że sama mogłam odpocząć i wsypać się do woli. Nawet nie dlatego, że tak było uczciwie wobec nas wszystkich.
Przede wszystkim dlatego, ze nawet nie pracując w zawodzie, nadal jestem przede wszystkim pedagogiem.
A rolą pedagoga jest wychowywać. Do dojrzałości. Do odpowiedzialności. Do sztuki wyboru. Do kompromisów z ludźmi.
Może następnym razem moja młoda koleżanka zastanowi się wcześniej, jak zaplanować długi weekend. Bo takich weekendów jeszcze kilka w tym roku nas czeka :-)
{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}


Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.