Tak właściwie, w biegu będąc, trudno stwierdzić i postanowić, od czego by tu zacząć. O drugiej ciązy pisac łatwo nie jest, choć może niejednego czytelnika bloga to ciekawi. Dlaczego pisac niełatwo? Bo czasu mniej, jak to przy dwulatku, no i w ogóle wsyztsko inaczej się przeżywa. Już nie z takim zaskoczeniem, namaszczeniem, celebracją. Przy pierwszym dziecku przeżywa się i samą ciążę. Teraz inaczej - typowo i w zasadzie niemal wyłącznie czeka się na dziecko. Po prostu.
W pierwszej ciąży dominują myśli: "Jak to będzie, jak już na sto procent poczuję sie mamą, jak sie odnajde w nowej roli? Jak technicznie sobie poradzę z dzieckiem?" W drugiej już inaczej - w samą ciążę, w samo planowanie dziecka wkracza sie już z poczuciem dokonanego faktu bycia mamą. Wątpliwości pielęgnacyjno-technicznych jest mniej, myślenie zmierza raczeń w kierunku ulepszeń i poprawienia tego, co wynikło z nauki na naszych własnych błędach przy pierwszym dziecku. Wyobrażenia noworodka przeplatają się z projekcjami, jak to będzie, kiedy małe już troszke podrośnie, zacznie się bić, kłócić i spierać ze starszym bratem. Bardziej już jakby widzi się dziecko jako wiekszego człowieczka, ma się namacalne poczucie, że czas niemowlęctwa czy bycia noworodkiem, który kiedyś wydawał się wiecznością, mija bardzo szybko.
Jest i coś jeszcze. Myślenie, czy nie będzie się traktować drugiego dziecka tylko w odniesieniu do pierwszego, czy siłą rzeczy nie będzie się pociech porównywać. I takie zastanawianie się, jak ewentualnie tego nie robić. Jak być mamą dwójki, będąc też mamą każdego z nich z osobna, i dając im to odczuć. Jak nie przyrównywac ich do jakieś miarki, nie wychowywac od sztancy. Przy pierwszym dziecku to łatwiejsze, naturalne niemal. Przy drugim, tak sobie wyobrażam, może to być trudne, zwłaszcza dla matki-nauczycielki, edukującej jeszcze jako bezdzietna inne dzieci w dużych klasach, gdzie czasem nie ma miejsca ani chwili na indywidualność. Choćby człowiek chciał.
Nasze pierwsze dziecko było i jest niewatpliwie dla nas darem, drugie będzie, właściwie już jest, darem nie tylko dla nas, ale i dla swojego rodzeństwa. Pierwsze w gruncie rzeczy też...

