Byłam dziś z synem na szczepieniu. Poniedziałek jak poniedziałek- zupełnie o tym zapomniałam. Tłumy w dziecięcej przychodni. Kiedy urodził się nasz synek pytałam znajomych, już dzieciatych, jakiego to najlepiej pediatrę wybrać dla malucha. Wszyscy zgodnym chórem orzekli, że pani X jest bezkonkurencyjna, ma najlepszą opinię wśród rodziców, no i w ogóle jest świetnym lekarzem. No to zapisałam do niej dziecko. Pani doktor rzeczywiście świetna, przemiła, z tzw podejściem do dzieci, widząc dziecko z daleka, od razu sobie przypomina jego historię choroby. Wszystko pięknie. Po kilku miesiącach miałam jednak dość. Gdy dziecko miało obolałe gardło, żałowałam, że sama nie mogę i nie potrafię go wyleczyć. Powód? Każda wizyta u tej pani doktor to pół dnia wycięte z życiorysu. Dziecko zmęczone,płaczące i wściekłe po godzinie czekania, do lekarza wybierałam się jak na wojnę- z zapasem jedzenia i picia. Do tego świadomość niekończącego się czekania. Jak pomyślałam, że tak ma być przez wiele lat jeszcze, zdenerwowałam się. Pewnego razu naszej pediatry nie było, zmuszeni więc byliśmy pójść do jakiejkolwiek innej z dwu pozostałych w przychodni. Jakież było moje zdziwienie, że przyjęto nas od razu, nie zdążyliśmy się nawet rozebrać w poczekalni. Postanowiłam zmienić pediatrę. Znajomi kręcili głowami, bo przecież pani X taka świetna. Ja jakoś osobistego przekonania do jej świetności nie miałam. Ot, lekarz jak lekarz. Miła i tyle. Zmieniłam. Nie żałuję. Teraz czy dziecko zdrowe, czy chore, czekamy najdłużej 15 minut. Pacjentów nie ma wielu. Też lekarz jak lekarz. Ale przynajmniej nie spędzam pół dnia w przychodni, co niebawem przy dwójce dzieci byłoby szczególnie trudne. I tak się zastanawiam, na czym polega rzekomą świetność pani X. Może na tym że jest miła? A może ma opinię dobrego specjalisty dlatego, że jest również homeopatą (a to takie modne dzisiaj)? To akurat wg mnie wadą, a nie zaletą, bo jestem zdecydowanym przeciwnikiem homeopatii. Nie dlatego, że nie działa. Bo bywa, że działa. A jeśli działa, to tym gorzej dla homeopatii. Dlaczego? Ciekawych odsyłam TUTAJ. Co zaś do lekarzy-cóż- ogólny pediatra to pediatra. Nie oczekuję od niego nie wiadomo czego. Niech przepisze leki, kiedy trzeba, zdiagnozuję jakieś zapalenie czy przeziębienie i niech będzie dostępny w ludzkim czasie i o ludzkich porach. Pod kątem dobrego specjalisty wybierałam chirurga dziecięcego, gdy był potrzebny, by dwukrotnie operować nasze dziecko. Wtedy rzeczywiście do poszukiwania się przyłożyliśmy. Ale żeby na lekarza od przygotowania do szczepień czy od przeziębienia czekać pół dnia? Myślę, że to nie ma większego sensu.

