Follow us on Twitter
Start Blogi Blog mamy mlekoholika Mówić, nie mówić?

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

 

Tak akurat się złożyło, że tydzień czy dwa przed śmiercią mojej prababci zmarła babcia mojej przyjaciółki, więc  i  przyjaciółka, jakoś mając w pamięci moje doświadczenie żałoby  po stracie  jeszcze kilku osób niedawno, napisała do mnie, a potem sie okazało, że nagle i ja do niej w swojej żałobie jakoś tak piszę. I w toku mailowych rozmów (mailowych, bo przyjaciółka ostatnio mieszka kilka tysięcy kilometrów ode mnie) padło pytanie mojej przyjaciólki o to, czy i jak wprowadzam dwuletniego syna w temat śmierci.

Przyznam - zdziwiło mnie ono w pierwszej chwili. Jakoś nie myślałam o śmierci w kategoriach wprowadzania w jej temat dziecka.

źródło:www.sxc.hu

 I wtedy sobie uświadomiłam, że nie jestem za tym, by jakoś wyprzedzająco organizować pewne lekcje, tłumaczenia.

Myślę, że życie samo stwarza lekcje, wtedy - dziecko pyta albo robi zdziwioną minę i tłumaczenia rodzą się same.  Wtedy uświadomiłam sobie, że nie  planuję i nigdy nie planowałam uświadamiać w tej sferze dziecka, ale... ten plan jakoś we mnie był.

Uświadomiłam sobie, że mimowolnie, z racji takiego charakteru, jaki mamy ja i mąż,  wprowadzamy dziecko już od początku po trochu w temat śmierci.  Oboje z mężem lubimy grzebanie w rodzinnych genealogiach, korzeniach, oboje z naszych żyjących starszych członków rodzin wyciągaliśmy od zawsze informacje i historie, daty, imiona, nazwiska panieńskie, wszystko, co się dało, co ocaliła ich pamięć. Oboje nie możemy się rozstać z drobiazgami po zmarłych i najchętniej przez lata byśmy niczego nie ruszali, aby , jak pisał Gałczyński, a potem śpiewał Grechuta, a za nim Bajor, "serce ocalić od zapomnienia"

W domu mamy kącik z fotografiami przodków, a że dziecko oglądać lubi zdjęcia, ogląda i te, na których są jakieś babcie czy dziadziusiowie, których nigdy nie znało, nie widziało. Na razie, mając dwa lata, wie i rozumie tyle. Że są zdjęcia jakiś nigdy niewidzianych ludzi, których nazywa się takimi ciepłymi i znanymi określeniami jak babcia czy dziadek.

I nie myślałam, by mu te wiedzę poszerzać, póki nie zapyta.

Ostatnio zobaczył muchę, zafascynowany niemal, że może jej dotknąć. Uświadomiłam mu, że mucha przed nim nie ucieka, bo po prostu nie żyje. Powtórzył: aha, nie żyje, nie rozumiejąc zapewne, co to znaczy. I pobiegł dalej. Nie rozumiał, ale dostał prawdziwą informację. Już on ją sobie kiedyś przetworzy i uzupełni. Tak myślę.

Na razie jakoś zupełnie spontanicznie wprowadzamy go w świat chrześcijańskiego sacrum. I tak sobie uświadomiłam, że to całkiem mimochodem jest droga do tego, by kiedyś powiedziec o śmierci. O tym, że ktoś, kto umiera, nie śpi (biedne dziecko mogłoby bać się, że śpiący rodzice już nigdy się nie obudzą), tylko po prostu odszedł na drugą stronę życia.  Jeśli mnie kiedyś spyta, jak to z tymi stronami życia jest, myślę, że powiem mu, że człowiek ma wybór - albo iść tam, gdzie jest miłość i nieopisane szczęście, albo wieczna tęsknota. Ma wybór, w zależności od tego czy kocha - ludzi i Boga. Po prostu.

Pamiętam, jak syn ostatnio, mając etap pytania, co robi wiertarka, młotek, lodówka itd, spytał mnie: "Co robi Pan Jezus?" Myślę - jak tu dziecku jednym zdaniem odpowiedzieć. Wreszcie mówię: "kocha cię bardziej niż mama i tata. " Aha". I poszedł gdzieś. Za trzy dni sam z siebie mówi: "mama, Pan Jezus kocha" . I biegnie gdzieś dalej.

Jest pytanie , jest odpowiedź, dziecko chłonie ją jak gąbka. Myślę, że nie ma co wyprzedzać faktów uświadamianiem dziecku tego, co ważne w życiu, mówieniem o wielkich rzeczach, jak śmierć czy narodziny.  Nie czynić z tego tematu tabu, ale żyć, po prostu żyć. Życie podsuwa zdarzenia, a pytania, lekcje rodza się same.

Podobnie jest z narodzinami: " Nie chodź mamie po brzuszku, bo tam mieszka dzidziuś". Za kilka dni: "Mama, tu mieszka dzidziuś". " No mieszka, ty też mieszkałeś, ale byłeś potem coraz większy i się nie zmieściłeś i wyszedłeś. Dzidziuś jak się nie zmieści, to wyjdzie". Syn mi za trzy czy cztery dni mówi: "Mama, w brzuszku jest dzidziuś, ja nie widzę, ale kiedyś się nie zmieści"...

 

 
Share
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS