Follow us on Twitter
Start Blogi Blog mamy mlekoholika Głowa mała

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

 

Pewne rzeczy po prostu nie mieszczą mi sie w głowie. No nie mogą sie pomieścić i już. Lubię pisać błog o rzeczach pozytywnych, ale cóż, czasem to, co boli, jest tak bulwersujące, że i to trzeba opisać. W internecie bywając, często jestem zaskoczona. Z reguły negatywnie. Właśnie miałam napisać, że i ostatnio negatywnie zaskoczona się poczułam, lecz tymczasem przypomniałam sobie, że owo negatywne zaskoczenie już wkrótce zostało zrekompensowane innym- pozytywnym. Zacznę jednak od tego pierwszego.

 

Od kilku już lat, dobrych kilku, lubię bywać na  jednym z kilku swoich ulubionych forow internetowych. Forum to rodzinne. Zupki, kaszki, kwiaty na stole, buty do tej sukienki takie czy owakie, do tej potrawy to lepszy pieprz biały czy czarny, co kupić dziecku na prezent i tak dalej. Jest tam też i kilka działów o naturalnym rozpoznawaniu płodności i takimże planowaniu rodziny- pomoc koleżanek w interpretacji zwichrowanych np stresem temperatur itp. Na forum grupa osób zżyta od lat. Wciąż też i nowe osoby w wieku różnym. Ot, taka mała rotacja.
 
W pewnym momencie wpadł jednak do nas ktoś nietypowy bardzo. Kłótliwy wybitnie. No ale to jeszcze nic dziwnego. W internecie się zdarza. Wszyscy użytkownicy zdumieli się jednak, gdy nowy przybysz zaczął obdarzać ich niewybrednymi tekstami rodem z najbardziej wyuzdanych, w tym nawet sadomasochistycznych stron pornograficznych. Impregnowany na wszelkie sugestie i argumenty- wciąż pisał o jednym, posta pod portem. W jego profilu widać było, że przeczytał jeden jedyny temat i wyłącznie do niego się odnosi, wyłącznie w drastycznym i wyuzdanym kontekście. Co więcej, wulgarny był niezwykle. Zupełnie obce sobie osoby obdarzał inwektywami. W końcu został zabanowany,ale w trakcie tego jednodniowego ataku wśród nas - użytkowniczek forum i matek dzieci w różnym wieku powstała całkiem prawdopodobna hipoteza. Nadeszły wakacje. Pewnie jakiś znudzony nastolatek postanowił zaszpanować albo kogoś zdenerwować. To jeszcze nic takiego, nastolatkom to się zdarza. Po jego wypowiedziach jednak widać było, że właściwie w wolnym czasie żyje tylko oglądaniem pornografii i albo rzeczywistym, albo wirtualnym seksem. Potrafił mówić a raczej krzyczeć jedynie o tym, jakby to było jedyną treścią i sensem życia. Nie bez przesady pomyśleć można było, że chłopak jest od tego uzależniony i ma poważny problem, szukając swojego poczucia męskości kompletnie nie tam, gdzie powinien. Zapewne był święcie przekonany, że w ten sposób inwestuje w jakość swoich przyszłych damsko-męskich relacji.  Choć może i nawet na te relacje nie liczył, uważał wszak kobiety i  ludzką seksualność za wymienny towar jedynie. Uważał czy chciał uważać i na takiego się kreował? Nie wiem. Ale wiem że ten incydent utwierdził mnie w poglądach, które mam od lat- w pokoju nastolatka nie powinno być komputera. Komputer jest dobrem rodzinnym, wspólnym, jak telewizja. Stąd też i we wspólnym dla wszystkich pokoju powinien się znajdować.
 
Dla równowagi  podam przykład inny, który mnie zdumiał, jak to się mówi, w drugą stronę. - Błog podczytywany przeze mnie od dawna. Myślałam, że autorstwa jakiegoś studenta, na pewno w każdym razie osoby dorosłej.  A tu ostatnio czytam: " niedawno ukończyłam 2 klasę LO i od 10 dni leniuchuję". Zdębiałam. Teksty tam  mądre, choć nie sztywne. Pisane językiem bogatszym niż "nara","spoko","full wypas" itp, choć pełne młodzieżowego dystansu-językowego też- i humoru. Są tam opowieści o pierwszych miłościach, a jakże, ale takie, jakie i ja pamiętam ze swojej wczesnej młodości- pełne fascynacji, uczuć, a nie pornografii. Odetchnęłam. Świat jednak zwariował. Ale... może nie do końca?

 

{Mosmodule module=Artbanners_bottom}

 
Share
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS