Follow us on Twitter
Start Blogi Blog mamy mlekoholika Dwulatkiem być

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Niedawno w przypływie matczynych frustracji powiedziałam swojej przyjaciółce (oczekującej pierwszego dziecka mniej wiecej w terminie, kiedy u nas pojawi się drugie), że dzieci powinny miec rok, a potem od razu trzy. Bo, jak mówi inna moja przyjaciółka, bezdzietna jeszcze, ale od lat cudze dzieci niańcząca - dwulatek to potwór. Mało tego, potwór, który w sekundę potrafi rozbroić cię mokrym całusem. Ja dodam (może zbyt odważnie), że bywają chwile, kiedy nawet mokry całus nie jest w stanie rozbroić, kiedy ma się ochote polecieć na księżyc i ochłonąć, a tu trzeba byc w domu, uspokoić nie dające się uspokoić dziecko i nawet nie można na plecy go sobie  w takim powiedzmy mei taju przywiązać, bo nosić w ciąży nie wolno. Gdy mój dwulatek był jeszcze roczniakiem i wybitnie marudzić zaczynał, nosilam go na plecach, krzątając się po domu, on był usatyfakcjonowany, a dla mnie stanowiło to pewną formę odpoczynku. No bo wiadomo jak to jest - dziecko jest najbardziej nieznośne wtedy, kiedy mąż ma akurat dwunastogodzinna dniówkę, a mnie przy tym dziecku nie ma kto zastąpić.

Dziś u nas tzw. bunt dwulatka pokazał się w całej krasie. Prowadziłam niezwykle ważną służbową, okołopiętnastominutową rozmowę telefoniczną. Moje dziecko, z zapędami elektryczno-elektronicznymi zresztą, postanowiło dokładnie w tym samym czasie wetknąc długopis do gniazdka.  Gdy mu tezn długopis zabrałam, zaczęło tak wrzeszczeć, że rozmawiać było nie sposób. Próby przytulenia itd itp - na nic.  Panicz obrażony, bo nie dostał czego chciał, więc  egzekwuje jak sie da. A że charakter ma silny, nie poddaje się łatwo, choć wie, że mamine "nie" to znaczy "nie" i że kiedy czegoś nie wolno, to nic się załatwić nie da. Potem ze stresu zasnąć nie może, ja - mama- też stres, bo już bym chciała, żeby spał - w końcu zajęcia różne czekają, których z dzieckiem wykonać nie sposób. A dziecko wciąż cierpliwośc testuje jak może. Kiedy nie miałam dzieci, przekonana byłam, że najtrudniej jest z niemowlęciem. O naiwności! teraz to juz nie wiem, kto ma gorzej - dwulatek czy jego rodzice, bo przecież i w nich i w nim szaleją emocje, każde ma swoje potrzeby, potrzebe respektowania przez innych jego wlasnych granic, ale i akceptacji słabości...

 
Share
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS