"Każdy rodzic przechodzi przez swój chrzest bojowy w momencie, gdy oddaje dzieci pod opiekę do przedszkola, czy edukację do szkoły. Ujawniają się błędy rodzicielskie takie jak te, że niektóre dzieci mówią dorosłym po imieniu w związku z czym, pani w szkole też chcą mówić po imieniu, za co dostają uwagę do dzienniczka. Idąc dalej, nie słuchają pani i jej poleceń, bo w domu nie słuchali babci, a i tak dostawali od niej prezenty."
"Dziecko wychowywane przez rodziców w domu, bez doświadczeń z przedszkola, może przeżyć szok w pierwszych tygodniach szkoły, jeżeli inne były reguły w domu i w szkole. W szkole obowiązuje dyscyplina, utrzymanie koncentracji uwagi oraz szybkie tempo uczenia się. W domu dziecko mogło być wyręczane przez dorosłych, co osłabiło jego samodzielność, mogło przeciągać godziny pójścia spać i mogło oglądać wszystkie filmy, które zapragnęło,co osłabiło jego dyscyplinę.
"Pytanie jest następujące: Czy to złe wychowanie dzieci? Czy pani w szkole czepia się dziecka, bo się od początku na niego uwzięła? Czy też rozbieżność między wymaganiami szkolnymi i małymi wymaganiami w domu powodują, że dziecko czuje się rozdarte, bo nie wie kogo ma słuchać?
Dorośli mają wypracować te same zasady, które obejmują syna czy córkę w domu jak i ucznia w szkole.Napięcia między dorosłymi i ich rozbieżnymi oczekiwaniami są odmienne w dwóch środowiskach dziecka. Rodzic w domu ma liczyć się z oczekiwaniami szkolnymi, tak jak nauczycielka ma dać dziecku czas na zasymilowanie odmiennych zachowań przeniesionych z domu.
Ciągłe uwagi w dzienniczku u pierwszoklasisty spowodują wzrost pretensji i wrogości u rodzica, tym samym niechęć do spotkań z wychowawcą dziecka. Co zrobić, aby przeciąć ten splątany węzeł i zobaczyć w centrum „dobro dziecka”, jego możliwości niezakłóconej edukacji w szkole i prawo do nieskrępowanej swobody i spontaniczności przeniesionej z domu?
Jak dorośli mogą pomóc dziecku pokonać trudności w początkach edukacji szkolnej?
Pierwsze, co mi się nasuwa to, dobre obustronne porozumienie między nauczycielką w szkole a rodzicami w domu.
Drugie, to pomoc dziecku w asymilacji do szkoły, dając mu czas na wdrożenie się do dyscypliny i wymagań w obszarze nauki i zachowania. Pozycja dziecka nie jest łatwa. Wymaga się od niego dużych umiejętności już od I klasy, określa sięjego dojrzałość szkolną, która obejmuje sferę poznawczą, emocjonalną i społeczną. Dzieci są skrupulatnie obserwowane od najmłodszych lat, czas zabawy względnie szybko się kończy, zaczyna się coraz częściej czas wytężonej pracy nad sobą.
Trzecie, to pamiętanie o strachu rodziców przed oceną dziecka i ich oceną w roli rodzicielskiej. Zmniejszenie poziomu strachu przez przyjazne prowadzenie rozmów i zebrań rodzicielskich to zadanie dla nauczyciela.
Rodzice są wystraszeni ogromem zobowiązań, które podjęli. Trzeba dbać o zdrowie dzieci, prowadzić do dentysty, do logopedy, do ortodonty, rozwijać, doprowadzać na lekcje grania, na taniec, na języki obce, usprawniać fizycznie poprzez tenis, basen, chodzić na zebrania do szkoły i słuchać zażaleń na ograniczenia dziecka.
Można być zmęczonym rodzicielstwem, zmęczonym wysłuchiwaniem co jeszcze należy dla dziecka zrobić, aby nie wyróżniało się niedopracowaniem zachowań czy dysharmonią rozwojową."
Artykuł z www.psychologia.net.pl, całość czytaj TUTAJ
{Mosmodule module=ArtBanners_bottom}

