Follow us on Twitter
Start Wychowanie Podstawowe zasady wychowawcze


 

Umiecie sobie wyobrazić dzieciństwo, swoje własne dzieciństwo, bez "Teleranka"? No właśnie, ja nie potrafię, zupełnie nie potrafię. Tak samo jak bez "Tik-Taka" i "Pankracego" z nieżyjącym, a jednak nieśmiertelnym Zygmuntem Kęstowiczem. A jednak... Jednak dzieciństwo bez tych programów jest.. czymś oczywistym. nie wierzycie? Poczytajcie... O, TUTAJ

 

 

Tak, są granice dziecięcej zabawy - granice bezpieczeństwa i wolności - nie tylko drugiego czowieka, ktos musi mieć pieczę też nad samymi bawiącymi się dziećmi. I nie chodzi tylko o pilnowanie, by na boisku nie złamały sobie nogi czy nie wpadły pod samochód. Są też zagrożenia inne, czasem takie, o których nie śniło sie dorosłym. A dzieci... chłoną wszystko jak gąbka, o czym więcej tutaj.

 
(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)

 

...czyli tak zwany attachment parenting.

 Czym jest? Czy bliskość w rodzicielstwie nie jest czymś naturalnym? Co jest najlepszym i najskuteczniejszym środkiem dyscypliny w stosunku do dziecka,  także tego małego, najmniejszego? Jaki wpływ na jego późniejsze, równiez dorosłe życie ma taka opcja wychowawcza, wybrana przez rodziców? Czy rodzicielstwo bliskości jest łatwe, możliwe? Sensowne? Czy warto? Na te i inne pytania odpowiada krótki tekst przybliżający tę tematykę. Możesz przeczytać go TUTAJ

 

 

Dbamy o nasze dzieci. Zaspokajamy ich potrzeby,uczymy wchodzenia w relacje społeczne. Czy jednak zastanawiamy się, ile pomagamy dzieciom określić się w społeczeństwie, a zarazem w nim odnaleźć, nie tracąc przy tym tożsamości? Czy uczymy dzieci wydawać pieniądze? Wydawać je mądrze? Na to pytanie odpowiada tekst z dzisiejszego Dziennika Gazety Prawnej (kliknij TUTAJ). A może jest tak, że sami nie umiemy oszczędzać? Albo po prostu nie mamy czego oszczędzać, bo zwyczajnie na oszczędzanie nie starcza?

 

Coraz więcej dzieci, młodzieży, a także studentów jest zniewolonych duchowo. Korzystają z pomocy egzorcystów pomiędzy jedną a drugą lekcją lub bezskutecznie wałęsają się po klinikach psychiatrycznych, spotykając się ze szczerą bezradnością psychiatrów i terapeutów. Tymczasem liberałowie (w tym lewicujący, powierzchowni i niedouczeni katolicy), ateiści, wolnomularze, materialiści i sataniści – wszyscy zgodnie i od lat z uporem maniaka, jak nakręceni – serwują naszym dzieciom (w tym coraz częściej przedszkolakom) okultystyczne i satanistyczne rytuały, które w uproszczonej i szczątkowej formie kultywowane są podczas strasznego i niebezpiecznego “święta” Halloween, wywodzącego się z pogańskiego celtyckiego święta ku czci boga śmierci – Samhaina.

Cyt za Bibula.com, całość czytaj TUTAJ

 

W tym roku Dzień Bezpiecznego Internetu wypadł, choć sam nie wiem dlaczego, 10 lutego. Jak co roku odbyła się konferencja (wiewiórki donoszą, że raczej nudnawa). Przez jeden dzień oficjele i działacze mogli puszyć się i chwalić, jak to w naszym kraju dba się o bezpieczeństwo dzieci online. W związku z tym jakże uroczystym świętem naszło mnie kilka refleksji.

Reflekcja numer 1:

Wszyscy dużo mówią o potrzebie edukacji. A na medialnych występach się na ogół kończy. Ewentualnie można walnąć na stronę scenariusze lekcji i chwalić się “prowadzimy kampanię edukacyjną metodą kaskadową”. Można też opowiadać o elearningu, choć przecież wiadomo, że rodzice rzadko kiedy potrafią posługiwać się sprawnie komputerem, więc raczej z takiej oferty nie skorzystają. Edukacja, która jest potrzebna, to – jak to mówią – pójscie pod strzechy. Trzeba ruszyć się ze stolicy i jeżdzić po kraju, niosąc kaganek oświaty: do nauczycieli, do rodziców, do dzieci.

Refleksja numer 2:

Przy okazji rzeczonego Dnia Bezpiecznego Internetu, ale i przy innych okazjach, gdy temat dzieci i sieci jest poruszany publicznie, mówi się głównie o tym, by chronić dzieci przed internetem (czy zagrożeniami z niego płynącymi). A ja mam często wrażenie, że to nie dzieci trzeba chronić przed internetem, ale internet trzeba chronić przed dziećmi. W końcu to one rozrabiają w sieci jak pijane zające na miedzy i choć ich rozróby to na ogół drobne wykroczenia, to przecież najbardziej dokuczliwe. Warto by zerwać już z tym stereotypem “niewinnych aniołków”.

Refleksja numer 3:

Hasło dnia mówi o bezpiecznym internecie, a nasze myślenie o tym bezpieczeństwie zdominowane zostało przez myślenie o dzieciach. Oczywiście, dzieci są ważne, “wszystkie dzieci nasze są”, itd. Ale przecież bezpieczeństwo w sieci to temat, który dotyczy również dorosłych. To nie tylko grooming, cyberbullying i inne mądrze brzmiące kwestie. Warto pamiętać na przykład o tym, że Polska jest na 4 miejscu w świecie (choć raz jesteśmy w czymś w czołówce) pod względem rozsyłanego spamu, przy czym są to na ogół przesyłki niepolskie, co oznacza, że wiele komputerów w polskich domach jest pod kontrolą zagranicznych cyberprzestępców (w tak zwanych botnetach). Z czego to wynika? Ano, między innymi z tego, że sprowadziliśmy bezpieczeństwo w sieci do problematyki dziecięcej, a niewiele mówimy do dorosłych o tym, że trzeba zabezpieczać swoje komputery.

Tekst cyt za kidprotect.pl, czytaj TUTAJ

 

Wielu rodziców czasem traci cierpliwość, mimo że na ogół odnoszą się do swoich dzieci z miłością i wyrozumiałością. Starają się unikać klapsów i krzyków. Większość matek i ojców uważa bicie dzieci za złe i niepotrzebne. Jednak spora ich część przeżywa wstrząs, kiedy odkrywa, że jest zdolna uderzyć dziecko. Wielu czuje wstyd po wymierzeniu dziecku klapsa. Nawet rodzice, którzy uważają, że „bez klapsów się po prostu nie da", albo mówią: „ja też dostawałem w skórę i nic mi się nie stało", często woleliby nie stosować kar fizycznych.
 
3521078239_00fd897a7a_m

Jedni narzekają, że ich dziecko świata poza komputerem nie widzi. Inni cieszą się, że maluch w lot łapie nowoczesne technologie, bez których przecież nie da sobie rady w życiu. Czy możemy bez obaw pozostawiać dziecko w wirtualnym świecie, czy może trzymać komputer pod kluczem? Na wątpliwości rodziców odpowiada Anna Jankowska, pedagog mediów, autorka książki „Pokaż dziecku świat symboli”.
 
 

" Z badań przeprowadzonych przez Fundację Dzieci Niczyje wynika, że ponad połowa internautów w wieku 12–17 lat zetknęła się w Sieci z przemocą werbalną, 47 proc. doświadczyło wulgarnego wyzywania, co piąty poniżania, ośmieszania i upokarzania, a 16 proc. – straszenia i szantażowania. A to nie całe zło, jakie może dziecko spotkać w Sieci. Badania nie obejmowały treści nielegalnych (np. pornograficznych), na które dziecko bez trudu, a często przez przypadek może trafić. Zdaniem ekspertów, problem będzie narastał, chociażby z tego powodu, że co roku ponad milion Polaków dołącza do grona internautów."

 

"Trzeba było nas słuchać

Jak rozpoznać młodocianego zabójcę kreującego się na Rambo? Raport amerykańskiego Secret Service wskazuje, że można przewidzieć szkolne strzelaniny, jak tę w niemieckim Winnenden. Przeanalizowano historię 37 tragicznych przypadków. Oto wnioski z badań.
 Na podst. materiałów Secret Service „Deadly Lesson”"
 
"Widok za oknem mieszkania Halszki Opfer jest cudowny: to wielka zaśnieżona przestrzeń, rozciągająca się aż po las. Siedzimy w jej ładnie urządzonym salonie przy kawie i ciastkach. W domu zjawia się jej rodzina. Po chwili rozmowy dzieci i mąż idą na górę. Nie chcą przeszkadzać. Moja rozmówczyni otwiera wielkie pudło z rodzinnymi pamiątkami. Pokazuje zdjęcia ludzi o sympatycznych twarzach: brata, siostry, mamy i ojca. Jest też śliczna lalka w pomarańczowych majtkach, którą sama zrobiła. Można rzec: idylla."
 
Więcej artykułów…
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS