Od ponad roku jest się na tym świecie,
a na tym świecie nie wszystko zbadane
i wzięte pod kontrolę.
Teraz w próbach są rzeczy,
które same nie mogą się ruszać.
Trzeba im w tym pomagać,
przesuwać, popychać,
brać z miejsca i przenosić.
Nie każde tego chcą, na przykład szafa,
kredens, nieustępliwe ściany, stół.
Ale już obrus na upartym stole
-jeżeli dobrze chwycony za brzegi -
objawia chęć do jazdy.
A na obrusie szklanki, talerzyki,
dzbanuszek z mlekiem, łyżeczki, miseczka
aż trzęsą się z ochoty.
Bardzo ciekawe,
jaki ruch wybiorą,
kiedy się już zachwieją na krawędzi:
wędrówkę po suficie?
lot dokoła lampy?
skok na parapet okna, a stamtąd na drzewo?
Pan Newton nie ma jeszcze nic do tego.
Niech sobie patrzy z nieba i wymachuje rękami.
Ta próba dokonana być musi.
I będzie.
|
Zaledwie dostrzegalny w pocałunku
Odezwałeś się z głębokiego cienia
Wyprowadziłam cię na światło
I poruszyłam twoje serce
Ze źródła twojego płaczu
Począł się świat
Gdy z zaciśniętej piąstki
Uwolniłeś noc
Drgnęło powietrze
I deszcz wydarł ziemi
Pierwszy kiełek zieleni
Dla twoich pustych oczu
Gdybym mogła od nowa wychować dziecko,
malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
675
(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)
Wasze dzieci nie są waszą własnością;
są synami i córkami samej mocy życia.
Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą:
Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee
ponieważ one mają swoje idee.
Możecie dać dom ich ciałom,
ale nie ich duszom, ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
którego wy nie możecie odwiedzać
nawet w waszych snach.
Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku,
ale nie żądać, by byli podobni do Was,
ponieważ Życie się nie cofa,
ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.
Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci,
jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;
Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności
i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.
Poddajcie się z radością rękom Strzelca,
ponieważ on kocha równą miarą i strzały, które szybują,
i łuk, który pozostaje niewzruszony.
Wstrząsający tekst ogromnego bólu
Jak trzeba się troszczyć o dobre wychowanie dzieci i młodzieży Zacznijmy tedy to rozważanie od wieku dziecinnego, o którym właśnie wspomniałem, mianowicie, jakimi obyczajami i jakimi myślami trzeba go przepoić, aby stał się mocną podwaliną dla późniejszego uczciwego, nieskażonego i chwalebnego żywota. Nic bowiem mocniej nie tkwi w duszy ludzu niż to, czego się przyzwyczaili od maleńkości. Jeśli się im tedy zaszczepi coś szkodliwego, gdy jeszcze młodzi i ulegli, tak w nich to na zawsze zostanie, jak gdybyś trucizną przepoił szczepionkę, która potem rozrośnie się w wielkie drzewo; owoce tego drzewa będą trujące dla spożywających i przekażą trujące właściwości nasionom, w niczym od nich nie lepszym.
Wiersz Karola Wojtyły
A tak Tadeusz Różewicz postrzega kondycję współczesnej rodziny w świecie massmediów.
*
"Ci, co przed nami żyli stem
lat prędzej, jak czytamy z dziejów dawnych, w cale byli odmiennych od naszych
obyczajów. Sama nawet postać dawnych Polaków odmienna dużo była od dzisiejszych, co
się dosyć doskonale ukazuje w portretach i posągach staroświeckich. Ci, co po nas
nastąpią za lat sto Polacy, pewnie się od nas dzisiaj żyjących tak będą różnili,
jak się my różniemy od dawniejszych. Niechże potomność, dla której to piszę,
przegląda się w dawniejszych i nowszych obyczajach, z dobrych niechaj wzór bierze,
złych niechaj się wystrzega. Za omyłki w pisaniu przepraszam mojego Czytelnika. Jeżeli
będę miał czas, poprawić ich zechcę. Jeżeli nie będę, wybaczyć mi raczy."
zdjęcie z www.piora.oh.pl
(A ty dziecko śpij...)Pieśń z Kolędy Nocki
Władysław Kopaliński jest postacią w polskiej kulturze znaną i niezwykle dla niej zasłużoną. Warto wiedzieć, iż jego będące w powszechnym użyciu nazwisko jest w istocie pseudonimem (prawdziwe dane to: Władysław Jan Stefczyk). Pseudonim to o tyle ciekawy, o ile znaczący.
Można powiedzieć, że ten profesor (a wówczas jeszcze nie profesor) był najpierw hobbystycznym, a potem zawodowym szperaczem, kopaczem właśnie. Kopalińskim. Uwielbiał grzebać w zakurzonych księgach, dokumentach, słownikach. Traktował je jako świetne źródła wiedzy nie tylko o języku, ale przede wszystkim o człowieku. Tak, bo jego zdaniem – i to przebija z całego jego piśmiennictwa – teksty nie są po to, by mówić o wydarzeniach, o rzeczywistości zewnętrznej. To oczywiście też. Ale opis tego, co zewnętrzne – wydarzeń, świata, obyczajów jest kluczem do zrozumienia, a jeśli nie zrozumienia to przynajmniej poznania - człowieka. Kopalińskiego fascynuje tekst, język, słowo dla niego samego. Ale on w tym tekście, języku, słowie się nie zatraca. Idzie dalej – ku rozszyfrowaniu człowieka. I to chyba odróżnia tego człowieka z niezwykłą filologiczną pasją od tylu innych filologów
|
|