Follow us on Twitter
Start Czytelnia O dzieciach - dla rodziców


 

Kiedy  ma czas je nosić?  Jak to jest być mamą ósemki dzieci? Dlaczego akurat ośmioro? Skąd taki wybór? Jak żyje sie w takiej rodzinie - trochę wbrew trendom wpółczesnym, ale nie wbrew sobie, własnym marzeniom, pragnieniom, potrzebom serca. - O tym wszystkim mówi wart przeczytania reportaż Barbary Gruszki-Zych "Czas noszenia korali", w całości dostępny tutaj.

 
(6 głosów, średnia ocena 4.67 na 5)

 

 

Mężczyzna otworzył szeroko drzwi i wszedł do domu. Za nim do przedsionka wleciało kilka pożółkłych liści.
-    I jak? – spytał grubej kobiety w fartuchu.
Akuszerka uśmiechnęła się krzywo.
-    Ma pan syna.
-    O! Cudownie. – Mężczyzna wszedł do pokoju w którym na posłaniu leżała zmęczona żona.- Gdzie on jest?
Kobieta bez słowa wskazała palcem kołyskę. Na posłaniu leżało szczelnie opatulone niemowlę. Spod bujnej czupryny wyłaniała się trójkątna twarzyczka z dużymi skośnymi oczami i szerokimi wąskimi ustami. Pomarszczona skóra nie dodawała dziecku wdzięku.
-    Czemu on… - mężczyzna zawiesił głos, tylko palec wskazywał, to, czego nie umiał jeszcze nazwać.
Gruba kobieta stanęła w progu.
-    On jest nienormalny, - rzekła po prostu swoim grubym głosem, - to kaleka.

 

 

Temat - rzeka, o tym można by godzinami, zwłaszcza gdy ma się polonistyczno-literackie hobby i w ogóle inklinacje. Sproro w baśniach nie tylko morałów, figur stylistycznych, ale nade wszystko kulturowego i socjologiczno-filozoficznego dziedzictwa - archetypów. baśnie nie biora się z niczego, mają pewne wsolne cechy, pewne uniwersalne, acz jak potrzebne rysy. Ciekawie o tym pisze Zuzanna Celmer w swoim artykule pt "Życiowe podróże", który można przeczytać TUTAJ

 Tak przy okazji nasuwa się refleksja - ile z basni i ich archetypów jest w tzw współczesnych telewizyjnych bajkach? na ile są one wartościowe, sensowne i naszym dzieciom potrzebne? Czy wybrać tylko Andersena, czy Misia Uszatka, a może Teletubisie i żólwie Ninja wystarrczą? A może trzeba dac dzieciom się zapoznać z bajkami :"wysokimi" i "niskimi"? Z oboma ich rodzajami w literaturze i telewizji? Czy w telewizji mamy "bajki wysokie? A w literaturze "niskie"? Tak czy inaczej, artykuł otwiera pole do dyskusji...

 

 

Poradnik dla rodziców, psychologów i lekarzy  F. L. Ilg,  Bates Ames Louise,  Sidney M. Baker

Każdy rodzic wie, kiedy dziecko powinno zacząć siadać, samodzielnie chodzić, mówić, kiedy można spodziewać się pierwszych zębów i kiedy one wypadną. Jednak niewiele osób docieka przyczyn i prawidłowości rozwoju psychicznego, nierozerwalnie związanego z fizycznym.

Niniejsza książka, przeznaczona dla rodziców, psychologów, lekarzy, studentów oraz innych osób obcujących z dziećmi, śledzi zmiany w zachowaniu dziecka od urodzenia do 10. roku życia, przedstawiając trudności naturalnie pojawiające się w rozwoju oraz takie, które wymagają interwencji z zewnątrz.
Jest to kolejne wydanie pierwszej na polskim rynku książki, która od kilkunastu już lat rozwiewa wątpliwości i niepokoje, konfrontując codzienne obserwacje z naukowym ujęciem prawidłowego rozwoju dziecka.

F. L. Ilg, L. Bates Ames, S. M. Baker są współzałożycielami Instytutu Rozwoju Dziecka, powstałego na Uniwersytecie w Yale w Stanach Zjednoczonych. Prace tych autorów są znane i cenione na całym świecie, między innymi z uwagi na ich odkrywczy i oryginalny charakter.

Opis cyt za strona wydwanictwa książki  Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego www.gwp.pl

 

 

pingwin_maly

 

Opowieść o pingwinku, który wolniej się rozwija i jest wrażliwy. Rodzice opiekują się nim z większym zaangażowaniem. Dzięki troskliwej opiece, zbiera w sobie siły na samodzielne zmierzenie się ze światem.

 

To był mroźny dzień. Bardzo mroźny. Jak to na Antarktydzie w zimie. Tatuś wysiadywał właśnie jajo. Mama w tym czasie była na polowaniu. Daleko stąd. Nagle coś zaczęło się dziać. Z jajeczka dało się słyszeć cichutkie ‘stuk, stuk’. Skorupa zaczęła pękać. Najpierw wychylił się dzióbek z główką, a gdy skorupki opadły cały pingwini maluszek. Młody tata nie posiadał się z radości! To był najwspanialszy dzień w jego życiu! Wykluł mu się synek. Maluszek stanął na ojcowskich stopach, schował się pod tatusiowe skrzydełka i ogrzewał się. Podobnie robiły inne maluszki – pingwinuszki. Gdy tylko próbował wychylić dzióbek zza tatusiowych piórek, zaczynał się cały trząść. Tatko nazwał go z tego powodu „Zmarzi” od ‘Zmarźlucha’. Rodziciel był tak zapatrzony w swojego maluszka, że nawet nie zauważył, że jego dziecko było drobniejsze od innych pingwinków wyklutych w trakcie tej zimy. Gdy sąsiad z gniazda obok wyszedł na spacer ze swoją dorodną pociechą, rzucił okiem na Zmarziego i z dezaprobatą zapytał „A co to za chucherko?” . Tacie zrobiło się przykro, że jego synek nie podoba się innym. Dla niego jednak był najukochańszym synkiem.

Pewnego słonecznego ranka większość niedawno wyklutych pingwinków zaczęła nieśmiało wychodzić spod piór swoich rodziców. Ale nie Zmarzi. On nie ogrzał się jeszcze wystarczająco i nie nazbierał tłuszczyku tak jak inne dzieci. Jak dobrze, że jego tata to dobrze rozumiał. Gdy mama wróciła z polowania była niezmiernie zdziwiona i zaniepokojona, że inne pingwinki hasają na lodzie i śniegu a jej maluch tylko się tuli do rodziców. Próbowała dziobem popchnąć go w stronę kolegów ale on zamiast pobiec zgodnie z życzeniem mamy, zwinął się w kłębuszek i zaszlochał. To był przełomowy moment dla mamy Zmarziego. Zrozumiała, że każde pingwinie dziecko jest inne i trzeba mu dać czas na nabranie sił. Starała się karmić go często swoimi zapasami z polowania, przytulała, ile potrzebował i przypomniała sobie oraz opowiadała małemu wszystkie historie Wielkich Pingwinów z przeszłości, którzy pomimo swej mikrej postury dokonali rzeczy wielkich. Mama, gdy tylko malec zaczął interesować się tym jak dokazują koledzy, delikatnie zachęciła go do tego, by do nich podszedł, mówiąc:

- Orkh, orkh, może chcesz podejść do kółeczka młodych pingwinków i przedstawić się im?

Mały przytaknął w milczeniu małym łebkiem i ostrożnie podbiegł do rówieśników. Był onieśmielony ale zebrał wszystkie swoje siły i głośno powiedział:

- Cześć, orkh, orkh, jestem Zmarzi ! Chcę się z wami bawić! Może macie ochotę pobawić się w Wilekiego Pingwinusa zdobywcę bieguna?

Dzieci były zaskoczone jego propozycją, bo jeszcze nikt im takiej zabawy nie zaproponował. Zaczęły dopytywać o szczegóły, kto to jest Pingwinus, i dlaczego Wielki? Czy biegun jest daleko? I dlaczego warto go zdobywać?

Zmarzi, choć z początku nie mógł z siebie wydobyć głosu, to jak zaczął mówić, z coraz większą swobodą odpowiadał na pytania. Był taki szczęśliwy, że może coś dzieciom ofiarować. Dzieci też polubiły nowego kolegę, zwłaszcza Dzióbek – pingwinek o najostrzejszym dziobie spośród pingwiniego przedszkola.

Oczywiście, Zmarzi, nadal marzł szybciej niż jego koledzy i czasem podbiegał do rodziców na chwilę ogrzać się. Wszak tego potrzebują wszystkie dzieci

 

Żaneta Makowiecka



 

Image

 "Żyć jak dziecko, medytacje na podstawie Małego Księcia"

 "Otworzyć się z sercem dziecka na Tajemnicę - tajemnicę drugiego człowieka i Boga - nieuchronnie oznacza obudzić pragnienie poznania tej tajemnicy, zgłębiania tego, co dotąd nie zostało poznane, by móc kochać jeszcze bardziej. To poznanie dokonuje się jednak powoli i stopniowo. Trzeba umieć czekać, czasami bardzo, bardzo długo."

 

Image

 "Autorki przedstawiają konkretne przykłady zachowań i język, który jest tak ważny w procesie nauczania. Pokazują, jak stworzyć klimat emocjonalny, w którym dziecko będzie mogło z poczuciem bezpieczeństwa otworzyć się na nowe i nieznane rzeczy."

 

Image

 

 "Światowy bestseller pośród publikacji poświęconych problemom, z jakimi każdego dnia zmagają się rodzice i dzieci. Praktyczne ćwiczenia i wskazówki ułatwiające opanowanie sztuki komunikowania się z dziećmi i... nie tylko z nimi sprawiają, że książka ta nie jest "zarezerwowana" tylko dla profesjonalistów."

 
... a w niej do ściagnięcia ze strony bezpłatne materiały pdf o róznej tematyce.
 

Image

 

Książka o tym, jak nauczyć dziecko przesypiania całej nocy bez zostawiania go aby się wypłakało i jednoczesnie bez zabiernaia snu rodzicom, i tak już mocno niewyspanym.

 

 Image

 

"Prawdziwa historia dwunastoletniego chłopca z Pakistanu - Iqbala Masiha, który na całym świecie stał się symbolem walki przeciwko wyzyskiwaniu dzieci w niewolniczej pracy. Wychowany w bardzo ubogiej rodzinie chłopskiej, został oddany przez swojego ojca do niewolniczej pracy w zamian za 16 dolarów niezbędnych ojcu do spłacenia ciążącego na nim długu za leczenie śmiertelnie chorego drugiego syna. "

 
Więcej artykułów…
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS