Follow us on Twitter
Start Blogi Blog mamy mlekoholika Oj będzie z emocjami...

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

 

...dzisiaj. Tak, tak, bo nie da się inaczej. Poszłam ja sobie na kontrolną wizyte ciążową i... zagotowało się we mnie. No bo tak, wizyta standardowa. Pytanie też: "Chce pani badanie usg prenatalne?" Takie co to mierzą kości nosowe itd, diagnozuja czy nie ma wad wrodzonych itp. Przy starszym synu nie chcialam, zreszta nikt mnie na nie nie wysłal. Nie chciałam, bo po co. Teraz już chcę. Starszy syn urodził się z wadą, która nie wyszła nawet na dokładnym usg w połowie ciąży, poza tym na poczatku tej ciąży miałam komplikacje, więc dla spokojności to usg z pomiarami by zrobić trzeba. A jakby tak wyszły wady? Chce wiedzieć, by wtedy rodzić w klinice, gdzie dzieckiem się zajmą, a nie w zwykłym szpitalu, by nie trzeba było dziecka, jak mojego starszego syna, tuż po porodzie wozić karetką i szukać dla niego miejsca. Ryzyko, że wada będzie, jest minimalne, bo to nie była wada genetyczna, no ale lepiej badanie zrobić. Tak myślę sobie w cichości ja. A lekarz nagle ni z gruszki ni z pietruszki: "Bo wie pani, tak szczerze pani powiem, że to badanie z pomiarami jest po to, by wykrywać wady rozwojowe wrodzone, a jeśli jakieś są, to się przerywa ciążę. Ja wiem, że to nie jest przyjemne, ale..."

 W tym momencie się we mnie zagotowało. Nie chciało już mi się gadać z lekarzem, zwłaszcza że miałam ruchliwego dwulatka właśnie pod opieką. Ale przyszłam do domu i stwierdziłam,  nie mogę i powiem przy nastepnej wizycie kilka słow lekarzowi.

 Nie wiem, o co mu chodziło. Może o to, że aborcja na tym etapie jest zgodna z polskim prawem, a on miał obowiązek poinformować? Nie wiem, nie znam sie w tym zakresie na obowiązkach lekarzy. Jednak mówić o tym jak o oczywistości? Jakby był przekonany, że ja bym tak zrobiła? Mówić tak, widząc, że mam na kolanach dziecko, które urodziło sie ze śmiertelną wadą, a dziś biega jak szalone?  Nie mieści mi się to w głowie. Nie powiedziałam nic. Ale powiem. Czasem człowiek siedzi cicho, bo nie chce się wychylać, uchodzić za nieuprzejmego. Nie warto, bo jeśli ja mu tego nie powiem, to może nie powie mu tego długi czas albo w ogóle żadna pacjentka?

 Panie doktorze, to może w ogóle wymordujmy wszystkich chorych. Podobno zadaniem lekarza jest leczyć? I "primum non nocere"? No i gdzie ta etyka lekarska? Jak pan zachoruje na cukrzyce albo złamie noge, to ktoś rzuci sie na pana z nożem. Bo pan jest chory. I co wtedy? Wtedy pogadamy. Że nie ma prawa? No to albo zabijamy chorych, albo nie. Że w 12 tygodniu ciąży to nie dziecko? A co? Hipopotam? Krokodyl? Małpa? No, co? Że płód? No dobra? Ale czyj płód? Psa, kota, świni czy człowieka?

 Jedna pani niedawno w dzień Dobry TVN pokazała żołądź z pytaniem, czy jeśli go zniszczy, zabije dąb. I to miał być argument za aborcją. No nie, zniszczy żołądź. Ale odpowiednik żołędzia, proszę pani, to są ludzkie oddzielne jeszcze komórki płciowe. Dziecko to żołądź, który wykiełkował i zapuścił korzeń. Jeśli go pani zniszczy, zabije pani dąb...

 Był taki lekarz, wspomina go Wanda Półtawska, który, gdy przychodziła matka w ciąży, mająca jeszcze jedno czy wiecej dzieci, po skierowanie na aborcję, kazał chwile poczekać, wychodził, brał nóż i mówił, ze zamierzy się nim na to dziecko kilkuletnie, z którym matka przyszła. Bo co za różnica  zabić to czy tamto dziecko? Dziecko to dziecko. Po takiej akcji żadna matka na aborcję się nie zdecydowała.

 Ta sama Półtawska mówi, jak to w obozach koncentracyjnych hitlerowcy, wiedząc, jak aborcja szkodzi zdrowiu matek, pozwalali kobietom... donosic ciążę, a dopiero potem dzieci zabijali już po urodzeniu...

 A dziś o aborcji mówi sie jak o bułce z masłem.

 Jeśli lekarz jest za aborcją, to sprawa jego sumienia, ale niech nie mówi o niej, jak o czymś oczywistym, że "się przerywa", tak jakby to była rutynowa medyczna procedura....

 Nie podoba mi się prawo aborcyjne, ale jeśli już jest jakie jest, to niech lekarz przynajmniej mówi mi, że mam wybór, a nie przedstawia aborcje jako wyjście oczywiste.

 Bo od kiedy morderstwo to jest wyjście  z czegokolwiek? Raczej wejście chyba. W bagno.

"Zachowam najwyższy szacunek dla życia ludzkiego od jego początku nawet pod wpływem groźby, nie użyję mojej wiedzy lekarskiej przeciwko prawom ludzkości.
Przyrzekam to uroczyście, z własnej woli, na mój honor!"  To z tekstu uwspółcześnionej przysięgi Hipokratesa.

 I to juz pozostawiam bez komentarza....

 
Share

Komentarze  

 
0 #1 mim 2009-11-24 18:30
a dlaczego nie uświadamiać pacjentek że mają takie prawo?
w końcu to lekarz a nie ksiądz.
A Twoje przekonania w tym temacie są już Twoją sprawą i w Twojej gestii pozostaje decyzja.
Uświadamienie o prawach - jak najbardziej ok.
Zacytuj
 
Polish English French German Icelandic Italian Russian Spanish Swedish Ukrainian
Nasi przyjaciele
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
Nasza strona na Facebook'u
ABC rodzica na Twitter
Kanał RSS